Przyzwoity i przystępny Gewürztraminer z Górnej Adygi.

Motywacją do popełnienia niniejszej degustacji było spotkanie w ramach inicjatywy BYOB w Krakowie, które odbyło się jeszcze przed wakacjami. Gościł nas, powracający na winiarską mapę Krakowa, lokal Winoman. Tematem przewodnim BYOB były wina z Górnej Adygi i Trydentu. Co zaskakujące, to właśnie Trydent pokazał podczas tych zmagań klasę. Bez wątpienia najlepszym winem wieczoru było Teroldego (szczep spokrewniony z Syrah) od Elisabetty Foradori. Wino pełne, złożone i piękne.

Wina z Alto Adige zaprezentowały się całkiem przyzwoicie, chociaż nie oszałamiająco. trzeba jednak pamiętać, że nie jest to region tani, a wina przystępne cenowo zazwyczaj nie powalają na kolana. To czego mi zabrakło podczas tego spotkania, to nie wyższej jakości wina (ta była niezła), ale jednego szczepu, który nieodłącznie kojarzony jest regionem Górnej Adygi – Gewürztraminera. Nadrabiam więc zaległości i zapraszam do oglądania poniższego materiału:

Nazwa: Aime
Szczep: Gewürztraminer
Producent: Girlan (spółdzielnia winiarska)
Region / Kraj: Alto Adige / Włochy
Rocznik: 2014
Źródło wina – zakup własny - Solovino

Wino naturalnie, czyli Winny Wtorek 05.07.2016

Temat win naturalnych ciągle zdaje się być modny. Wielu winiarzy decyduje się na uprawę i produkcję, która w jakimś tam stopniu wpisuje się w szerokie pojęcie „naturalności”. Importerzy i sprzedawcy win też widzą w tym niezłą okazję, aby slogan „wina naturalnego” wykorzystać marketingowo. W filmie skupiam się m.in. na problemach z samą definicją win naturalnych, jej nieprecyzyjnością.

Jako przykład świetnego, nieszablonowego, białego wina naturalnego wybrałem Podfuck 2013 od morawskiego AustentystyMilana Nestareca. Wino to 100% odmiany Pinot Gris macerowane na skórkach, fermentacja zachodzi spontanicznie, a wino nie było siarkowane, ani filtrowane.

Jak dla mnie jest to prawdziwe winne dzieło sztuki. Od łamiącego wszelkie reguły dla win białych wyglądu, poprzez aromaty przywodzące na myśl wina czerwone, po piękne taniny, szorstkość i elegancję równocześnie. No i tak intensywna nuta skoszonej łąki, pełnej kwiatów i ziół, lekko już podsuszanych.

Polecam Wam to wino, a także wina od innych morawskich i słowackich Autentystów (jest ich dziewięciu). Część z tych win znajdziecie w Polsce, w tym także w Krako Slow Wines (popularna Lipowa). Tam też nabyłem butelkę Podfuck.

P.S. W temacie win naturalnych świetnym przykładem tego jakie rezultaty może dać szkoła naturalna w rękach najstarszej na świecie, tradycyjnej kultury winiarskiej odnajdziecie w winach z Gruzji, produkowanych w Kwevri.

Pozostali uczestnicy tegoż Winnego Wtorku sięgnęli po takie naturalne skarby:
1. Italianizzato
2. Winiacz
3. Nasz Świat Win
4. Enowersytet
5. Winne Przygody

Nie samym Shirazem Australia żyje.

Wydawałoby się, że pełny, dość mocno alkoholowy, owocowy Shiraz, ubrany w garnitur słodkiej, czekoladowo-waniliowej beczki, jest niezaprzeczalną wizytówką australijskiego winiarstwa. W pewnych kręgach wtajemniczenia pewnie tak jest. Jednak rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana. Przede wszystkim Australia to ogromny kraj, wielkich, często pustych, przestrzeni. Klimat, warunki glebowe i co za tym idzie potencjał do uprawy różnych odmian winorośli jest tam dość zróżnicowany. Co więcej, australijscy winiarze, nieskrępowani tradycjonalistycznym podejściem, typowym dla Europy, sadzą dosłownie co im się zapragnie. W tym pozornym, jednak chaosie jest pewna metoda, nie są to bynajmniej przypadkowe nasadzenia. Nauka dość mocno wspiera rozwój winiarstwa, nie brakuje niezłych enologicznych placówek badawczych i uniwersytetów współpracujących z winiarzami.

Maciek Świetlik (Wines United) prezentuje jedno z najlepszych win warszawskiej degustacji. Torbreck Run Rig Shiraz 2007. Wino gęste, eukaliptusowe, z intensywną nutą mokki. Piękna rzecz, rzadka, droga, ale wykonana precyzyjnie w każdym calu.

O całej tej winnej różnorodności można było się przekonać 28 kwietnia dzięki dorocznej degustacji win australijskich w Warszawie (Wine Australia). W stylach i rodzajach wina można było rzeczywiście przebierać. Impreza też miała chyba bardziej kameralny przebieg niż zeszłoroczny przegląd, z którego relację przeczytacie tutaj. Nie zabrakło topowych Shirazów, takich jak Torbreck, czy Langmeil. Były niezłe, aromatyczne Viogniery – Yalumba seria Y. Dumnie napinały się Cabernety, Chardonnay i kupaże GSM. Pomiędzy nimi stały wina o włoskim pochodzeniuSangiovese, Vermentino, Fiano, wcale nie wstydząc się swojej proweniencji. Spory w tym udział włoskiej emigracji. I wszystko to wydawało mi się niezwykle ciekawe, a jednak gdzieś tam podświadomie nawet szukałem Rieslingów, które udają się w Australii całkiem nieźle. Zazwyczaj nie brakuje w nich świeżości i owocowości, zwłaszcza owoców tropikalnych, cytrusów. Znalazłem stoisko rodzinnej winiarni Pikes (Szczupaki) specjalizującej się właśnie w Rieslingach. Zwłaszcza wytrawny i mineralny „The Merle” z rocznika 2014 sprawiał bardzo dobre wrażenie. Wina są dostępne w Polsce dzięki importerowi Wine Express Limited.

Bardzo przyjemne i niezobowiązujące Rieslingi z Pikes Winery (Szczupaki). Polecam Wam zwłaszcza zieloną etykietę – „The Merle”.

Jednak wszystkie możliwe do spróbowania podczas dorocznej degustacji australijskie Rieslingi mogą się schować wobec petardy, która trafiła w moje ręce dzięki Maćkowi Świetlikowi z Wines United (Zakręcone Wina). Jeffrey Grosset to nazwisko wobec, którego żaden świadomy wielbiciel Rieslinga nie może przejść obojętnie. Jego wina takie jak Polish Hills, a także Springvale to prawdziwe dzieła sztuki, jeżeli chodzi o nowoświatowego Rieslinga. Więcej o Rieslingu Springvale z rocznika 2010 (30 rocznik wypuszczony z tej winnicy) posłuchacie w materiale video:

W degustacji win australijskich w Warszawie uczestniczyłem na zaproszenie organizatora. Wino Riesling Springvale 2010 od Grosset’a dostałem od importera.

Riesling Week – Winny Wtorek 17.05.2016

W ramach akcji Riesling Week (mocno rozszerzony tydzień) oraz z okazji dzisiejszego Winnego Wtorku blogerzy degustują Rieslingi z Niemiec. Klasyka. Sięgnąłem zatem po bardzo tradycyjną etykietę znad mojej ukochanej Mozeli. W kieliszku wylądowało wino Karl Erbes Spätlese z parceli Kranklay (będącej częścią bardziej rozpoznawalnej Ürziger Würzgarten). Rocznik 2008 jest niezły, ale mógłby jeszcze poleżeć w butelce. Wrażenia z degustacji tego wina znajdziecie na filmie:

Zgodnie z sugestią, jednego z moich niemieckich przyjaciół, do tego wina przyrządziłem Sauerbraten, czyli pieczeń wołową w kwaśnym sosie (chociaż to jego słodkie niuanse idealnie współgrają z winem). Przepis znajdziecie tutaj. Połączenie idealne.

Pozostali blogerzy rozkoszowali się takimi niemieckimi Rieslingami:

1. Italianizzato

2. Korek od wina

3. Blurppp

4. Winne Przygody

5. Nasz Świat Win

6. Pisane Winem

7. Enowersytet

Winne Newsy 13.05.2016

 Parę winnych newsów w materiale video oraz moja recenzja książki „Technologia produkcji wina” Yair Margalit:

 

Akcja promująca Rieslinga w Polsce – Tydzień Rieslinga 09 – 29.05.2016 – Niemiecki Instytut Wina

III Weekend z Polskim Winem w Wine Barze Stoccaggio w Krakowie 13 – 15.05.2016

Podkarpacka Akademia Wina – Studium Praktycznego Winiarstwa

Stare wino = dobre wino? Winny Wtorek 19.04.2016

Dokładny tytuł dzisiejszego Winnego Wtorku brzmi „wino wiekowe”. Oczywiście mógłbym zdegustować jakiegoś emeryckiego, mozelskiego Rieslinga. Pytanie po co, skoro i tak nie dostaniecie takiej butelki w żadnym ze sklepów specjalistycznych. W materiale filmowym wolałem opowiedzieć o starzeniu się win. I nie wierzcie w bajki, że wino czym starsze tym lepsze. Wino należy pić wtedy kiedy jest w szczycie formy, a zazwyczaj ta spada bardzo drastycznie wśród win starszych niż 3 lata (po zbiorach).

W filmie sporo jest nawiązań do degustacji przekrojowej Sauvignon Blanc zorganizowanej w ramach spotkań BYOB w Krakowie. Wino, które wam zaprezentowałem pochodzi z rocznika 2008, z winiarni Kertesz (Etyek, Budapeszt). Znajdziecie je w bardzo dobrej relacji cena – jakość w krakowskim Magazynie Wina. Spieszcie się, bo długo już takiej formy raczej nie utrzyma. Butelkę nabyłem drogą kupna – sprzedaży w celach popełnienia tegoż materiału poglądowego.

Pozostali blogerzy zachwycali się takimi „wiekowymi” etykietami:
1. Winniczek
2. Czerwone czy Białe
3. Italianizzato
4. Enowersytet
5. Nasz Świat Win
6. Winiacz

Gorące serce stanu Washington – Walla Walla Valley

Stan Washington na zachodnim wybrzeżu USA (zaraz na południe od granicy z Kanadą) to prawdziwe winiarskie Eldorado. Niestety zaledwie ułamek promila z tych dobroci dociera do Europy, a do Polski to już w ogóle można zapomnieć. W Washington króluje różnorodność, poszczególne apelacje (AVA) różnią się między sobą zarówno klimatem i jak i glebami. W zasadzie spotkamy tutaj każdy, nadający się do uprawy winorośli rodzaj podłoża – gleby wulkaniczne, piaskowce, lessy, margle, wapienie. Do tego należy dołożyć niezwykle zróżnicowane warunki klimatyczne. W stosunkowo chłodnym Puget Sound (okolice Seattle) znajdziemy Pinot Noir, Yakima Valley słynie ze swoich Rieslingów i Chardonnay, w niewielkim Red Mountain powstają jedne z najbardziej podziwianych Cabernet Sauvignon – takich jak Quilceda Creek, natomiast gorąca Walla Walla to ojczyzna wybitnych Syrah. Generalnie jest często gęsto i aromatycznie, ale jednocześnie wielu winiarzy unika wypatrzeń kalifornijskich, jeśli chodzi o użycie beczki. Sporo etykiet jest także bardzo subtelnych, eleganckich, wręcz europejskich w wykonaniu. Co więcej większość krzewów winorośli uprawianej w tym stanie rośnie bez podkładek, na własnym korzeniu. Generalnie izolacja regionów winiarskich w Washington, dzięki górom Kaskadowym, sprawia że problem filoksery tam nie występuje.

Wśród wszystkich tych naprawdę niezłych win, które można było spróbować podczas targów Prowein 2016, jedno szczególnie przypadło do gustu moim kubkom smakowym. Trine 2012 to blend 5 odmian bordoskich i jest dziełem winemakera Jean-François Pellet z Pepper Bridge Winery.

Wino w roczniku 2012 zdobyło 92 punkty w Wine Advocate. Jean-François Pellet został wybrany winemakerem roku w stanie Washington (Washington Wine Awards). Sama winnica Pepper Bridge to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek z Walla Walla.

Wino otrzymałem od winemakera Pepper Bridge Winery.

Wielka Świnia – Tempranillo na Winny Wtorek 05.04.2016

Hiszpańska Rioja należy do jednych z najbardziej tradycyjnych regionów winiarskich świata. Co więcej system klasyfikacji wina w tym regionie oraz przyjęta stylistyka sprzyja wkładaniu czerwonych win robionych ze szczepu Tempranillo w dębowe beczki (często z dębu amerykańskiego). No cóż można inaczej. W niniejszym Winnym Wtorku prezentuję wino Gran Cerdo (dosłownie Wielka Świnia) z rocznika 2014. Wino z bardzo ciekawą etykietą i historią. Posłuchajcie :)

Wino kupicie w miejscach współpracujących z importerem Vini e Affini. W Krakowie m.in. w Magazynie Wina.

Inni blogerzy w taki sposób rozprawiali się z tematem Tempranillo:
1. Czerwone czy białe
2. Winiacz
3. Przy winie
4. Blurppp
5. Winne przygody
6. Italianizzato
7. Nasz Świat Win

Na Święta i na wiosnę – austriackie bąbelki w wersji rose

Wiosna przyszła, a ja łapałem jeszcze możliwość szusowania na stokach austriackiego Zillertalu. Podczas pobytu w Austrii oczywiście nie może zabraknąć wina, a ponieważ zbliżały się Święta Wielkanocne, czuło się już zapach wiosny, a na targach Prowein nakręciłem się na wina musujące to wybór padł na Sekt od Markusa Hubera. 100% Pinot Noir w wersji Rose, całkiem przyjemne, chociaż nie zmuszające do jakiejś głębszej refleksji. Po czasie sądzę, że jak na Brut zbyt dużo cukru resztkowego zostało w tym winie.

Życzę Wam Wszystkiego Najlepszego w te Święta. Pamiętajcie, że wina musujące jak żadne inne sprawdzą się do świątecznych potraw. Zwłaszcza, że jako nieliczne nadają się do parowania z jajkiem.

P.S. Wino kupiłem w Magazynie Wina w Krakowie.

Angielskie wina musujące – Gusbourne

Wina musujące to jeden z najwdzięczniejszych tematów, któż z nas nie lubi bąbelków. Drogie i prestiżowe szampany, przyjemne i estetycznie spójne cavy, czasem surowe, ale również emocjonujące sekty, czy nawet lekkie i radosne prosecco. W tym zestawieniu brakuje jednak win, które od lat podbijają winiarski świat, stały się prawdziwym przebojem i symbolem bąbelkowej ekstraklasy – wina musujące z Anglii.

Oczywiście w pierwszej chwili myśląc Wielka Brytania nie mamy przed oczyma krajobrazów obsadzonych winoroślą, również kultura spożywania trunków alkoholowych kojarzy nam się bardziej z piwem w stylu ale lub ewentualnie szklaneczką whisky. A jednak kraj ten znajduje się w czołówce producentów win musujących, przynajmniej jeśli chodzi o poziom proponowanych win, jak również ich ceny. Brytyjskie musiaki są po prostu drogie.

Kiedyś czytając o tych winach miałem wyobrażenie, że sadzi się w Anglii głównie odmiany hybrydowe, w tym tak uznawanego i w jakimś sensie wypromowanego przez Brytyjczyków Seyval Blanc. Na największych targach winiarskich na świecie - Prowein 2016 w Dusseldorfie przekonałem się jak mylne były te imaginacje. Wystawiali się tam głównie producenci z regionów południowo-wschodniej Anglii – Kent i Sussex, które w pewnym, bardzo dużym uproszczeniu zbliżone są geologicznie do Szampanii. Różnice wynikają przede wszystkim z dużo mocniejszego oddziaływania na te tereny Kanału La Manche i wybrzeża generalnie. W tym regionie w przeciwieństwie do Walii i Kornwalii stawia się przede wszystkim na klasyczne odmiany szampańskie – Chardonnay, Pinot Noir oraz Pinot Meunier. Powstające zaś wina generalnie mogą być blendem (w różnych proporcjach) wszystkich trzech odmian. Takie wino nazywa się zazwyczaj Cuvee, Cuvee Prestige lub Cuvee Reserve i jest podstawowym winem danego producenta. Oprócz tego często powstają Blanc de blancs (czyste Chardonnay) oraz Rose (które rzadko jest 100% Pinot Noir). To co od razu dostrzega się próbując angielskich win musujących to ich rocznikowość. Spora część win jest butelkowana jako vintage, a niektóre posiadłości w ogóle rezygnują z wypuszczania wersji non vintage (NV). Wynika to przede wszystkim z dużej zmienności roczników oraz bardzo indywidualnego podejścia do każdego wina. Winiarze nie szukają powtarzalności smaku (a tym samym marki), tak jak ma to miejsce w przypadku szampanów, ale pozwalają sobie na eksperymentowanie i szukanie w każdym kolejnym roczniku czegoś unikalnego. Przykładowo w słabym roczniku 2012 zabutelkowano 6 razy mniej wina niż w przypadku roku 2014 (dane z english wine producers).

Poniżej prezentuję Wam film z degustacji win od jednego z najbardziej robiących na mnie wrażenie producentów - Gusbourne Estate.

Same wina są po prostu pyszne, zwłaszcza Blanc de blancs z rocznika 2011, ze świeżym, cytrusowym (limonka, pomarańcza) aromatem i naprawdę świetną równowagą (kwasowość genialnie wkomponowana). Winnica znajduje się w Kent, nad brzegiem morza, a jej winemaker – Charlie Holland przykłada niezwykłą wagę do selekcji klonów winorośli, preferując te pochodzące z Burgundii, a nie z Szampanii. Nie śpieszy się również z wypuszczaniem kolejnych roczników, daje winu czas. Na Prowein 2016 prezentowany był rocznik 2011 i to był idealny moment dla tych win. Gusbourne zostało w roku 2015 wybrane angielskim producentem roku przez IWSC (International Wine and Spirits Competition).

Poza Gusbourne Estate kilku innych winiarzy również zaprezentowało świetne wina. Przede wszystkim jeden z czołowych producentów angielskich win musujących – Nyetimber. Jego Classic Cuvee 2010 pełen przypraw, ziół, migdałów i pieczonego jabłka mógłby być wzorcem dla niejednego szampana z górnej półki. Zresztą Nyetimber jest chyba najbardziej rozpoznawalną, cenioną i najczęściej nagradzaną marką angielskiego wina musującego na świecie. W pewnym stopniu symbolem sukcesów winiarstwa w Wielkiej Brytanii.

Również Ridgeview Estate z Sussex ze swoim ciekawym blendem Cavendish 2013 (przewaga Pinotów nad Chardonnay) robiło wrażenie. No i obok ich Blanc de blancs 2013 – bardzo mineralnego, wręcz kamienistego, nie można było przejść obojętnie.

Polecam jeszcze Hattingley Valley (wina bardzo ambitne) oraz Hambledon Vineyard (wina prostsze, ale sympatyczne). Natomiast zupełnie nie odnalazłem się wśród win „giganta” Chapel Down - raczej przeciętnie, największe wrażenie robił lekko słodkawy, pełen nut fermentacyjnych, nierocznikowy Pinot Noir w wersji Rose.

Jedyny problem w Polsce z angielskimi musiakami, poza oczywiście absurdalną czasem ceną niektórych win, to ich dostępność. Jest po prostu słaba. Często jednak jako naród jeździmy na Wyspy, warto więc przy okazji zapoznać się z osiągnięciami Brytyjczyków jeżeli chodzi o wino musujące i zapoznać się z paroma zacnymi rocznikami.

Wina degustowałem w ramach targów branżowych Prowein 2016 w Dusseldorfie.