Gorące serce stanu Washington – Walla Walla Valley

Stan Washington na zachodnim wybrzeżu USA (zaraz na południe od granicy z Kanadą) to prawdziwe winiarskie Eldorado. Niestety zaledwie ułamek promila z tych dobroci dociera do Europy, a do Polski to już w ogóle można zapomnieć. W Washington króluje różnorodność, poszczególne apelacje (AVA) różnią się między sobą zarówno klimatem i jak i glebami. W zasadzie spotkamy tutaj każdy, nadający się do uprawy winorośli rodzaj podłoża – gleby wulkaniczne, piaskowce, lessy, margle, wapienie. Do tego należy dołożyć niezwykle zróżnicowane warunki klimatyczne. W stosunkowo chłodnym Puget Sound (okolice Seattle) znajdziemy Pinot Noir, Yakima Valley słynie ze swoich Rieslingów i Chardonnay, w niewielkim Red Mountain powstają jedne z najbardziej podziwianych Cabernet Sauvignon – takich jak Quilceda Creek, natomiast gorąca Walla Walla to ojczyzna wybitnych Syrah. Generalnie jest często gęsto i aromatycznie, ale jednocześnie wielu winiarzy unika wypatrzeń kalifornijskich, jeśli chodzi o użycie beczki. Sporo etykiet jest także bardzo subtelnych, eleganckich, wręcz europejskich w wykonaniu. Co więcej większość krzewów winorośli uprawianej w tym stanie rośnie bez podkładek, na własnym korzeniu. Generalnie izolacja regionów winiarskich w Washington, dzięki górom Kaskadowym, sprawia że problem filoksery tam nie występuje.

Wśród wszystkich tych naprawdę niezłych win, które można było spróbować podczas targów Prowein 2016, jedno szczególnie przypadło do gustu moim kubkom smakowym. Trine 2012 to blend 5 odmian bordoskich i jest dziełem winemakera Jean-François Pellet z Pepper Bridge Winery.

Wino w roczniku 2012 zdobyło 92 punkty w Wine Advocate. Jean-François Pellet został wybrany winemakerem roku w stanie Washington (Washington Wine Awards). Sama winnica Pepper Bridge to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek z Walla Walla.

Wino otrzymałem od winemakera Pepper Bridge Winery.

6 thoughts on “Gorące serce stanu Washington – Walla Walla Valley

  1. Tak a propos wymowy to Walla Walla VAlley nie czyta się jako:
    wala wala łolej ale łalla łalla walej.
    Stan Washington mówi się po polsku czyli Waszyngton, nie ma potrzeby mówic po angielsku: Łoszington, bo nazwisko pierwszego prezydenta jest spolczczone i się go normalnie używa w naszym kraju, tak jak nie mówi sie Paris tylko Paryż w Polsce.
    No i imię Jean Francois czyta sie jako: Żan Fransła zamiast: Żan Fransis.
    Co do „technikaliów” to jakie u diabła znaczenia ma dla kogokolwiek pijącego to że krzewy rosną bez podkładek na korzeniu?? Po co komu taka informacja? Pomijając powyższe cieszę się z tych recenzji wina z USA, i czekam na kolejne

    1. Generalnie zgadzam się co do wymowy, mea culpa. Jedyna rzecz, która mnie zastanawia to wymowa Walla Walla, gdyż w wielu przypadkach słyszałem właśnie taką wymowę, nawet od osób mieszkających w Washington. Co do sadzenia krzewów bez podkładek, czyli na własnym korzeniu jest to dość istotna informacja. Sporną pozostaje kwestia, czy też podkładka nie wpływa jednak na ostateczny smak owoców, a tym samym wina. Sądzi się, że winorośl bez podkładek rodzi owoce dokładnie odpowiadające danej odmianie. Ponadto poza odpornością na filokserę podkładki niosą też różne inne cechy m.in. mrozoodporności, czy też wytrzymałości na choroby grzybowe, co także zwiększa trudności uprawy winorośli, jeśli z tych podkładek się rezygnuje. Cieszę się, że komuś podoba się otwieranie butelek generalnie niedostępnych w Polsce, w jakiś sposób niszowych. Pozdrawiam, Szymon.

    2. Panie Marku,

      Valley nie czyta się jako „vallej” tylko „valli” podobnie jak np.
      Wembley nie czyta się jako „łemblej” tylko „łembli”, a
      McCartney nie czyta się jako „makkartnej” tylko „makkartni”.
      Informacja o podkładkach bardzo ciekawa co pan się tak piekli?:)

      Pozdrawiam

      1. Panie Tomku najpierw Pan.
        Gdyby znał Pan tak dobrze język angielski, jego wymowę jak Pan sugeruje poprawiając mnie to powienien Pan wiedzieć że wymowa końcówek ( np -ey) jest różna nie tylko dla różnych części Wlk. Brytanii ( Walia, Szkocja nawet w różnych częściach Londynu) ale przede wszystkim w różnych częściach USA ( inaczej wymowa na wschodnim wybrzeżu, inaczej na zachodnim a jeszcze inaczej na południu USA). Z własnego doświadczenia spotkałem wiecej Amerykanów którzy wymawiają -ej niż -i wiec pisanie przez Pana że jedyną możliwą wymową jest -i to jakaś zupełna bzdura.
        Natomiast żaden Amerykanin czy obywatel Wlk. Brytanii nie wymówi „W” jak nasze „w” ale zawsze powie/przeczyta „ł”. Dlatego na to zwróciłem uwagę.
        Po drugie to jakie są podkłądy na krzewach to moze byc jakaś informacja dla producentów wina w USA, dla polskich producentów to moze byc jakaś tam cekawostka w kontekscie tego że sami produkują natomiast dla konsumenta ( czyli np. dla mnie) to informacja kompletnei bez znaczenia, tak jakby podawać ilość faz księżyca podczas całego okresu dojrzewania gron na krzakach czy tego że w winnicy pracuje koń zamiast traktora.
        Kompletnie bez znaczenia

        A teraz Szymon ;-)
        nie bierz sobei za bardzo tej mojej krytyki, to wspaniale że ktoś w polskiej blogosferze recenzuje fantastyczne wina z USA, nawet jeśli niedostępne w Polsce. Niedobrze się już robi od czytania wpisów na blogach o kolejnych winach z Biedronki, Lidla czy innych do trzech dych jakiś win słowackich czy węgierskich.
        Trzymaj tak dalej chętnie bede dalej czytał twój blog jeśli takie wina jak Trine czy Quilceda będą sie tutaj pojawiać. Jeśli jesteś zainteresowany kupnem świetnych win z USA, szczególnie z Kalifornii ( która jest potęgą w porównaniu do Waszyngtonu) to sprawdź sobie następujące sklepy:
        http://www.luxuriousdrinks.com/en/
        http://www.bacchus-vinothek.de/fileadmin/documents/kalifornien/A-neuewelt-2015-07-08.pdf
        http://www.californiawines.de/preisliste.html
        myśle że nie bedzie kłopotu z kurierem do Polski lub moze łatwiej ci będzie kupić za pośrednictwem rodziny z Niemiec, jeśli dobrze zrozumiałem że masz tam rodzinę.
        Pozdrawiam

        1. Panie Marku,

          Pewnie ma Pan rację. Ja miałem na myśli tzw. „BBC English”. Co do podstawek, używania takiego czy innego sprzętu czy podejścia w uprawie winorośli, nawet tak abstrakcyjnego dla Pana uwzględniania (lub nie) faz księżyca dla mnie jest dodatkową ciekawą informacją coś mówiącą o winiarzu i jego dziele. W żaden sposób nie twierdzę, że powinno to zajmować również Pana. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>