Winne Newsy 13.05.2016

 Parę winnych newsów w materiale video oraz moja recenzja książki „Technologia produkcji wina” Yair Margalit:

 

Akcja promująca Rieslinga w Polsce – Tydzień Rieslinga 09 – 29.05.2016 – Niemiecki Instytut Wina

III Weekend z Polskim Winem w Wine Barze Stoccaggio w Krakowie 13 – 15.05.2016

Podkarpacka Akademia Wina – Studium Praktycznego Winiarstwa

Cydr ambitny – Cuvee Garage 2015

Cydry definiowane zazwyczaj jako lekkie, niezobowiązujące produkty fermentacji soku jabłkowego idealnie sprawdzają się w roli napoju gaszącego pragnienie w gorący, letni dzień. Istnieje jednak pewna, jeszcze nieliczna w Polsce, kategoria cydrów z ambicjami, rzemieślniczych. Na pewno wspólną ich cechą jest większy poziom wytrawności w porównaniu z przeciętnym, przemysłowym jabłecznikiem. Dobry cydr rzemieślniczy sprawdzi się o każdej porze roku i będzie pasował do wielu dań kuchni Polskiej.

Do grupy cydrów niebanalnych (dostępnych w sprzedaży) dołączyły niedawno cydry produkowane przez Slow Flow Group z jabłek pochodzących z sadów w Beskidzie Wyspowym. Polecam wam zwłaszcza cydr Cuvee Garage, najbardziej ambitny, z tych przeze mnie próbowanych. Jeśli raz rozsmakujecie się w intensywnej, oscypkowej wędzące, która kryje się pod bardzo dobrym owocem, będzie za wami długo ten smak chodził.

Cydry te dostępne są w sprzedaży w Krakowie m.in. w Magazynie Wina i Krako Slow Wines, a także internetowo po przez Wine Concept.

Zakup własny.

P.S.: O cydrach, także tych rzemieślniczych, mogliście posłuchać już wcześniej na blogu.

Tarasowy Hibernal z Moraw i smutne wieści z Polski.

W przedburzowej atmosferze, w temperaturach oscylujących w okolicy 35 stopni Celcjusza, spróbowałem Hibernala z Moraw. Producent, to Jiri Radocha (Cejkovice), którego rose przedstawiłem już tutaj. Wybaczcie za dźwięki silnika motolotni na filmie, ale ktoś miał ochotę polatać, zanim nadeszło oberwanie chmury. Również śmiech dzieci i szczekanie psa podkreśla tylko tarasowy charakter tej etykiety.

Wino sympatyczne, jednak producent nie znalazł jeszcze importera w Polsce, przypuszczalny powód – zbyt wysokie ceny tych win. I tutaj dochodzimy do przykrej sprawy, która wypłynęła parę dni temu na skromnym, polskim poletku winiarskim. Otóż, właściciel Winnicy Sandomierskiej, podniósł cenę swojego wina Sandomirius o 100% (z 50 na 100 PLN), po tym jak zdobyło ono złoty medal w konkursie Galicja Vitis 2015, a także zgarnęło tytuł Championa w swojej kategorii. Link do tej informacji i burzliwej dyskusji, która toczy się na portalu Winicjatywa znajdziecie tutaj. Taka zmiana ceny, podyktowana tym jednym wyróżnieniem, jest oczywiście suwerenną decyzją biznesową winiarza. Można się jednak głęboko zastanowić, czy nie szkodzi ona wizerunkowi polskich win, które i tak nie należą generalnie do najtańszych. Osobiście jeszcze nie degustowałem takiego polskiego wina, za które warto zapłacić 90-100 zł. A jaka jest wasza opinia nt. polityki cenowej polskich producentów win?

Hibernal 2014, Radocha, Cejkovice, Morawy, Czechy – zakup własny.

II Weekend z Polskim Winem w Stoccaggio (sobota)

DSC_0808

W sobotę (11.04) podczas Weekendu z Polskim Winem w Stoccaggio akcent został postawiony na lokalne, małopolskie winnice. Dużo większa różnorodność prezentowanych tego dnia win, spore wahania jakości i przede wszystkim większa liczba wystawców niż w piątek, uczyniła ten dzień jeszcze bardziej emocjonującym. Co prawda żadna z winnic nie zaprezentowała win robionych z Vitis Vinifera, ale na jakość niektórych hybryd naprawdę nie można narzekać. Ludzie również w dzień wolny od pracy chętniej odwiedzili Stoccaggio i momentami przy stanowiskach robiło się gęsto. Ze względów czasowych mogłem sobie pozwolić na udział w degustacji komentowanej, czego nie żałuję bo zaserwowano tam moim zdaniem najlepszą czerwień tej imprezy. Nie uprzedzajmy jednak faktów.

DSC_0744

Wyłącznie w degustacji otwartej brały udział Winnica Zadora, Winnica Nad Dworskim Potokiem (Uniwersytetu Jagiellońskiego), Winnica Kresy i Winnica Amonit. Ta pierwsza jak zwykle prezentowała równy, wysoki poziom win, które pozostają ze sobą bardzo spójne stylistyczne. W czerwonym kolorze pokazali Rondino (czyli Rondo) z rocznika 2012. Recenzowałem to wino tutaj. Rzeczywiście zdania nie zmieniam, jest to dobrze zrobione, owocowe (wiśnia) Rondo, nie muśnięte nawet beczką. Zresztą nie ma tu takiej potrzeby. Biele wystawione przez Zadorę również były całkiem równe, mnie najbardziej do gustu przypadł aromatyczny Orix 2013 będący kupażem szczepów Orion i Phoenix, z bardzo porządnym, muskatowym nosem.

DSC_0757

Pierwszy raz miałem do czynienia z winami sygnowanymi przez najstarszą uczelnię w Polsce. Winnica nazywa się Nad Dworskim Potokiem, a seria wypuszczana jest jako Novum. Mam co do tych win mieszane uczucia. Co prawda podczas degustacji można było spróbować zaledwie dwóch bieli i jednej czerwieni. Wina białe (Bianca i Seyval Blanc) były zrobione w stylu, bez wad, ale nie zachwyciły mnie jakoś specjalnie. Chociaż z Seyvalem wiązałbym pewne nadzieje. Natomiast czerwone Cuvee 2013 będące kupażem dwóch spokrewnionych z sobą hybryd – Leon Millot i Marechal Foch ma piękny aromat. Sporo tam pieprzu, łagodnej wanilii i wręcz urzekających nut czekoladowych. Szkoda, że na zapachu w przypadku tego wina się kończy, w ustach zupełnie rozmija się z nosem.

Z Winnicy Kresy podano rose z Regenta 2014. Okazało się ono najlepszym różem całego Weekendu z Polskim Winem. W aromacie, bardzo świeżym i intensywnym, z kultowymi truskawkami. W smaku obok świetnego balansu między owocami i kwasowością dochodzi jeszcze subtelna i zupełnie nie przeszkadzająca landrynka. Na taras w słoneczne popołudnie to wino nada się idealnie. Białe wino będące Solarisem ze sporym dodatkiem Seyvala nie dostarczało już tak ciekawych wrażeń.

DSC_0770

Winnica Amonit z Cianowic pod Krakowem pokazała dwa wina Solaris i Regent z bieżącego rocznika. Wina przyjemne, pijalne i w stylu, co prawda przez to niczym się nie wyróżniają, ale jest nieźle. Wina nie są jeszcze dostępne w sprzedaży.

Pozostałe winiarskie projekty z małopolski czyli Winnica Hybridium, Winnica Rodziny Steców i Winnica Chodorowa oprócz udziału w degustacji otwartej, zaprezentowały swoje wina również podczas komentowanego, wieczornego spotkania. Mnie osobiście bardziej podobała się formuła otwarta, ale było też przyjemnie po całym dniu usiąść i pochylić się nad ósemką polskich win. Co prawda część win powtórzyła się z wcześniejszej wystawionymi w części otwartej, jednak warto było wziąć udział w płatnym panelu ze względu na moim zdaniem najlepszą czerwień serwowaną podczas Weekendu z Polskim Winem.

DSC_0747

Marcin Pierożyński z Hybridium, o którego winach możecie poczytać i posłuchać tutaj, tutaj i tutaj, polewał całkiem przyzwoite Mico – Hibernal 2014, które dwa tygodnie wcześniej jeszcze leżakowało w tanku. Klasyczny, dość intensywny, z cytrusami i agrestem w tle, dobrze zrobiony, chociaż niezbyt inspirujący. Natomiast Pinky, czyli róż z tego samego rocznika okazał się całkiem pijalny, w wersji mocno schłodzonej wyobrażam go sobie na tarasowej posiadówie. Jednak do rose z Winnicy Kresy to mu było daleko. Marcin pokazał też Neo (Regent) z rocznika 2013, praktycznie w stanie surowym, co prawda jakiś posmak pestkowy się tam pałętał, ale oceniałem go w kategorii soczek. Na szczęście podczas degustacji stolikowej podano Neo z tegoż samego rocznika, natomiast już po dokonaniu na nim piwnicznych czarów maga Pierożyńskiego. Wyszedł z niego taki pieprzno-dymny, śliwkowy zadzior. Bardzo fajne, dość gęste czerwone wino – moim zdaniem najlepsza czerwień tego spotkania. Tym jednym strzałem Marcin wybronił się z dość przeciętnej, choć poprawnej degustacji otwartej.

Uśmiechnięty Marcin Pierożyński, świadomy tego co szykuje na wieczór.

Uśmiechnięty Marcin Pierożyński, świadomy tego co szykuje na wieczór.

DSC_0797

Wina na pewno ciekawe i czasem nawet kontrowersyjne przedstawił Rafał Stec z Winnicy Rodziny Steców. Bardzo urzekający i przemyślany był kupaż pod handlową nazwą Hibian 2013, który krył w sobie Hibernala i Biancę. W odbiorze przeważała ta druga. Dobrze wyważone, miękkie wino, z dość skrytym nosem. Wysoka, zupełnie nie przeszkadzająca kwasowość i cytrusowa, grejpfrutowa końcówka. Można doszukiwać się w nim pewnej kamienistości, czy też mineralności. W degustacji komentowanej to wino potwierdziło wszystkie swoje zalety. Za najbardziej dziwaczne, kontrowersyjne wino II Weekendu z Polskim Winem mogę uznać kupaż Ronda i Leon Millot o wdzięcznej nazwie Leron Cuvee 2013. Nie wiem czy to zasługa Millota, czy też zamierzony efekt. Niektórzy narzekali, że wino takie sobie, słabo pijalne, może utlenione, ale moim zdaniem jeżeli to była świadoma decyzja winiarza (a tak sądzę) to powstało wino unikatowe. Bardzo intensywne liście porzeczki w aromacie, z dodatkiem agrestu, mchu i runa leśnego. W ustach przewija się zresztą ta leśna nuta z dodatkiem migdałów. Indywidualność w każdym calu.

DSC_0758

Najdziwniesze wino tego weekendu. Kupaż Leon Millot i Rondo.

DSC_0765

Najbardziej rozczarowujące dla mnie były wina z Winnicy Chodorowa. Co prawda projekt i pomysł na wina jest dość spójny, ale mnie nie zachwycił. Najlepszy według mnie był Hibernal 2014, wytrawny z posmakiem melona, grejpfruta i delikatną ziołowością. Reszta miała wspólny jabłkowy niuans, można oczywiście wieść spory o gatunek jabłek, jednak w pewnym sensie bliżej było tym winom do cydrów.

DSC_0859

DSC_0850

Czy warto organizować tego typu eventy i zapraszać polskich winiarzy, oczywiście że tak. Organizacja tego dnia też była całkiem sprawna, a Stoccaggio mimo, że nie należy do jakichś bardzo dużych lokali całkiem dobrze poradziło sobie z ilością odwiedzających gości. Być może, chociaż część krakowskich winomaniaków miała okazję poznać i polubić polskie wina. Bo te są niezłe, naprawdę widać pracę jaką winiarze w nie wkładają i jak wielką miłością darzą swoje dzieła.

DSC_0954

W degustacji komentowanej brałem udział na koszt własny.

Tutaj znajdziecie link do relacji z pierwszego dnia II Weekendu z Polskim Winem.

DSC_0940

II Weekend z Polskim Winem w Stoccaggio (piątek)

DSC_0764

10 kwietnia, w piątek, w piątunio, zapowiadany od dawna, rozpoczął się II Weekend z Polskim Winem w Wine Barze Stoccaggio w Krakowie. Impreza całkiem udana, na pewno jedna z większych degustacji rodzimych win w Polsce. Co prawda z 3 dniowego maratonu przez regiony zrobił się spacerek po Śląsku i Małopolsce, ale organizatorzy nie odpowiadają w żadnym wypadku za nieobecność winiarzy z Podkarpacia. Co więcej, moim zdaniem serwis i obsługa tego wydarzenia ze strony ekipy Stoccaggio była bardzo sprawna. Formuła degustacji otwartych też się sprawdziła, jest czas by podejść do konkretnych winiarzy, zamienić z nimi parę zdań, podpytać o różne aspekty uprawy winorośli w Polsce, o wina. Jest to zupełnie inne podejście od degustacji komentowanej, gdzie raczej jest się widzem i odbiorcą zaaranżowanego wystąpienia.

Całkiem sporo ludzi, chociaż w sobotę będzie jeszcze bardziej tłoczno.

Całkiem sporo ludzi, chociaż w sobotę będzie jeszcze bardziej tłoczno.

W dniu pierwszym w ramach właśnie otwartej degustacji pokazały się 3 projekty winiarskie z szeroko pojętego Śląska. Dla mnie osobiście najciekawsze było przedsięwzięcie dwóch winnic Jaksonowice i Węgrów działające wspólnie jako Winnice Wzgórz Trzebnickich. Jako jedyni na prawdę postawili wszystko na uprawę Vitis Vinifery i pokazują, że można w Polsce, w odpowiednim siedlisku i przy umiejętnym postępowaniu poradzić sobie z winoroślą właściwą. Prezentowali też najciekawsze wino piątku (w otwartej degustacji) – Pinot Gris z rocznika 2014. Bardzo intensywny nos z nutą pieczonego jabłka i cynamonu. Wino z dobrą strukturą i żwawą kwasowością. Pomimo bardzo krótkiej maceracji kolor miało piękny, delikatnie łososiowy. Dużo bardziej skryty okazał się Gewurztraminer 2014. Jak na tą odmianę to tych aromatów liczi i płatków róży trzeba głęboko poszukać w kieliszku. Subtelne, nawet kruche wino, z dość wysoką kwasowością jak na ten szczep. Pomimo braku typowego dla Gwewurza rozbuchania to wino jest bardzo odmianowe i eleganckie. Rozczarowujące były natomiast Rieslingi, zarówno ten z 2013 roku, jak i lekko schodzący już 2012. Chardonnay AD 2013 również niczym szczególnym mnie nie zainteresowało. Przy świetnym Pinot Gris i Gewurzu można o nim zapomnieć.

Vitis Vinifera z Winnic Wzgórz Trzebnickich - da się? Da się.

Vitis Vinifera z Winnic Wzgórz Trzebnickich – da się? Da się.

Riesling 2012, przy innych winach można o nim zapomnieć. Spróbujcie Pinot Gris.

Riesling 2012, przy innych winach można o nim zapomnieć. Spróbujcie Pinot Gris.

Kępa Wiślicka, która znana jest miłośnikom wina z wprowadzenia w Polsce win musujących powstających metodą tradycyjną, podczas otwartej degustacji zaprezentowała naprawdę równy poziom win spokojnych. Bianca 2014 pomimo bardzo skrytego aromatu zapowiada się na ciekawe wino. W ustach troszkę jabłka antonówki, a troszkę takiej gorzkiej, piołunowej nuty. Bardzo pijalne. Również czerwony Regent wypada całkiem kulturalnie. Ładny owocowo-kwiatowy nos, a w ustach wiśnia. Czuć delikatne zaokrąglenie beczką.

Pierwsze wino tego popołudnia - Sibera, trzeba się skalibrować. W tle czai się kulturalny Regent. Winnica Kępa Wiślicka.

Pierwsze wino tego popołudnia – Sibera, trzeba się skalibrować. W tle czai się kulturalny Regent. Winnica Kępa Wiślicka.

Bianca - bardzo dobra biel z Winnicy Kępa Wiślicka.

Bianca – bardzo dobra biel z Winnicy Kępa Wiślicka.

Dla miłośnika niemieckich win dotkniętych szlachetną pleśnią ogromnym zaskoczeniem było zaprezentowanie przez Winnicę Jakubów słodkiego Solarisa 2011 ze zbotrywizowanych gron. Całkiem interesujące wino, z dominacją miodu w aromacie, ale z dobrą kwasowością, która chroni je przed staniem się pustym ulepkiem. Nuty zbotrywizowane są wyczuwalne, choć dość subtelne. Nie można też pominąć wykonanego w 2014 roku w tej winnicy Hibernala. Znajdziecie w nim perfumowany, lekko trawiasty nos i bardzo ładną porzeczkę w ustach. Ciekawy w swojej stylistyce.

Tutaj podają wino z gron dotkniętych szlachetną pleśnią - w Polsce. Winnica Jakubów.

Tutaj podają wino z gron dotkniętych szlachetną pleśnią – w Polsce. Winnica Jakubów.

Dzień pierwszy II Weekendu z Polskim Winem minął mi błyskawicznie, nie zostawałem zresztą na degustacji komentowanej. Było konkretnie i smacznie. Relacja z soboty już wkrótce na blogu.

Serwis kieliszków prosto z beczki.

Serwis kieliszków prosto z beczki.

Regent łatwy kulinarnie – Neo z Winnicy Hybridium, Witanowice

DSC_0072

Drugie czerwone wino od Marcina Pierożyńskiego z Hybridium to Neo, a w butelce znajdziecie 100% Regenta. W tym roku z czerwieni Hybridium wypuściło tylko Neo, degustowałem wina z rocznika 2012. Natomiast Rondo zostało przetworzone na różowe wino Pinky. Szkoda, bo z tych dwóch szczepów Rondo wydaje mi się dużo ciekawsze i również Circo bardziej mi smakowało. Więcej się w nim dzieje, jest bardziej wielowarstwowe i głębsze. Regent to moim zdaniem dobrze zrobione wino, technicznie bez zastrzeżeń, ale bardziej bym je widział jako towarzysza potraw, niż solistę na scenie. Paradoksalnie klienci Hybridium częściej sięgają po Neo. Moje wrażenia zobaczycie na filmie:

Przepis na tą szynkę znajdziecie tutaj.

Marcina spotkacie też w sobotę (11.04) podczas II Weekendu Z Polskim Winem w Wine Barze Stoccaggio. Zarówno na części otwartej wydarzenia, jak podczas degustacji komentowanej.

 

DSC_0069

Taki mamy klimat w Polsce – Circo (Rondo) z Winnicy Hybridium.

DSC_0042

Jeśli ktoś by mi powiedział rok temu, że będę się zachwycał polskim, czerwonym winem, to bym popukał się w głowę, wyśmiał go i stwierdził że bzdury opowiada. Najlepiej wszystko jednocześnie. No, ale cóż klimat się zmienia, także dla uprawy winorośli w naszym kraju. Circo z rocznika 2012 to wino kompletne i ciekawe. Niczego mu nie brakuje, jest owoc, beczka ładnie wkomponowana – używana była, francuska. W winie dzieje się sporo, dla mnie takie trochę pinotowe jest. Nawet za taninami w nim nie tęsknię. A jak wypada w naturze Circo 2012 (100% Rondo), Hybridium, Witanowice, Polska sprawdźcie sami:

Obszerny materiał nt. winnicy w Witanowicach i rzeźbienia w winiarskim rzemiośle przez Marcina Pierożyńskiego znajdziecie tutaj.

DSC_0053

DSC_0060

Zapraszam Was też na II Weekend z Polskim Winem organizowany w Wine Barze Stoccaggio, ul. Krupnicza 9, Kraków. Wina z Hybridium będą prezentowane w sobotę (11.04).

Wino do degustacji otrzymałem od Marcina Pierożyńskiego (Hybridium).

DSC_0049

Hybridium – polskie, garażowe winiarstwo

DSC_0795_4

Nie ukrywam, że do tematu polskich win podchodziłem jeszcze jakiś czas temu bardzo niechętnie. Jako entuzjasta win z relatywnie chłodnych regionów typu Mozela, czy też Burgundia uważałem, że polskie winiarstwo to jakaś fanaberia, a u nas w kraju nie mogą i nie będą powstawać wina nawet w znikomym stopniu konkurencyjne dla światowych klasyków. Kiedy jednak zacząłem prowadzić bloga, z czystej ciekawości przyjrzałem się rodzimej produkcji i temat polskich win dość często gości u mnie zarówno w wersji filmowej, jak i pisano-fotograficznie. Mam też tą przyjemność, że poznałem Marcina Pierożyńskiego znanego nie tylko z otwierania kultowych, gastronomicznych miejsc w Krakowie (Zakładka), ale również z prowadzenia własnej winnicy we wsi Witanowice niedaleko Wadowic. Jakiś czas temu odwiedziłem go w jego krakowskiej piwnicy, gdzie też odbywa się cała produkcja win z projektu nazwanego Hybridium. Rozmowa popłynęła na różne szerokie tory, spróbowałem też bieżącego 2014 rocznika jeszcze z tanków i beczek. Chciałbym tutaj przybliżyć Wam najważniejsze i najciekawsze wątki, które przewinęły się podczas tej dyskusji. Zwłaszcza, że Marcin jest osobowością dość wyrazistą, a jego winom nie można odmówić uroku i świetnej relacji jakość/cena.

Czerwień dominuje w produkcji Hybridium. Nazwa oczywiście zobowiązuje i nie szukajcie tutaj Vitis vinifery.

Czerwień dominuje w produkcji Hybridium. Nazwa oczywiście zobowiązuje i nie szukajcie tutaj Vitis vinifery.

Początkowo skupiliśmy się na kwestii zasadniczej, nawiązującej do nazwy winnicy „Hybridium” i całkowitym skupieniu się na mieszańcach. Marcin jak się okazuje bardzo pragmatycznie i realistycznie podchodzi do tego co w polskich warunkach udaje się zrobić i po prostu nie wierzy w Vitis Viniferę w swojej winnicy, na tym terenie i szerzej w naszym kraju. Nie znaczy to, że prób z viniferą nie podjął. Jednak wymagany nakład pracy i przede wszystkim podatność winorośli właściwej na choroby i niedostateczna dojrzałość gron położyły kres tym eksperymentom. Ponadto dość dużą wagę należy przyłożyć do tego jakie szczepy w danej lokalizacji mogą dać najlepsze rezultaty. Nie idąc drogą powielania pomysłów, z innych regionów, szukać własnych, unikalnych rozwiązań, bo dzięki temu polskie winiarstwo może być nie tylko ciekawe i unikalne, ale też smaczne. Zresztą wątek podejmowania winiarskich decyzji i odnajdywania tożsamości wśród rodzimej produkcji przewijał się przez całą rozmowę.

Dość sporym wyzwaniem wg. Marcina jest wciąż edukacja polskich winogrodników i winiarzy. Brak wiedzy jest sporym wyzwaniem stojącym wciąż przed producentami win jakościowych, wszystkiego uczą się w praktyce sami na winnicy i w piwnicach, często metodą prób i błędów, a jest to bardzo koszto- i czasochłonne. Nie mogłem oczywiście powstrzymać się od pytań o bardzo modny ostatnio naturalizm w winiarstwie. Na szczęście Marcin jako człowiek twardo stąpający po ziemi na, której sadzi swoją winorośl, nie wierzy w żaden biodynamizm, zakopywanie rogów mocy, kalendarze czegoś tam i inne tego typu historie. Tak samo jak za głupotę uważa narażanie swoich zbiorów na klęskę i ogromne straty poprzez niesiarkowanie, nie pryskanie i stosowanie spontanicznej fermentacji. Tego typu zabiegi, z różnym skutkiem, udają się w krajach o wielowiekowej tradycji winiarskiej i raczej nie ma szans aby wprowadzać je na naszym raczkującym jeszcze poletku. Ryzyko jest zbyt duże. Wino ma być smaczne i dobrze zrobione, bez całej tej naturalnej, hipsterskiej filozofii.

Eksperymentalny, prawie pomarańczowy Hibernal, ratowany miedzią z Narodowego Banku Polskiego. Bezcenny :)

Eksperymentalny, prawie pomarańczowy Hibernal, ratowany miedzią z Narodowego Banku Polskiego. Bezcenny :)

Zgłębiliśmy też w naszych dywagacjach plany Marcina na kolejny rok oraz to w jaki sposób postrzega bieżący 2014 rocznik w swojej winnicy. Trochę eksperymentów właściciel Hybridium, w tym swoim garażu czyni. Mnie bardzo zainteresowało prawie „pomarańczowe” wino ze szczepu Hibernal, gdzie fermentacja dość długo przebiegała w miazdze. Ciekawym wydaje się też pomysł podjęcia eksperymentów z winem musującym, nie na sprzedaż jeszcze, ale dla siebie, aby poznać i dopracować metodę.

Marcin Pierożyński i jego ukochane, czerwone wina. W tym roku tylko Regent niestety.

Marcin Pierożyński i jego ukochane, czerwone wina. W tym roku tylko Regent niestety.

Rok 2014 do łatwych nie należał – słabe lato i gradobicia. W Hybridium przeważają odmiany czerwone, a to białe wina Marcinowi sprzedają się lepiej. Tak więc prawdopodobnie czeka go dosadzanie białych odmian. Białe odmiany hybrydowe jego zdaniem dają jednak mniej ciekawe wina niż hybrydy czerwone. W tym roku czerwień powstała tylko z Regenta, a Rondo znajdzie się w swojej różowej odsłonie o wdzięcznej nazwie Pinky! Rondo jest dużo bardziej interesującym szczepem niż Regent (wspominałem już o tym w materiale o winie Rondino z Zadory). Ma większy potencjał, ciekawszy profil aromatyczny i smakowy (odurzający owoc, przy relatywnie niskich taninach), jest jednak znacznie bardziej problematyczne w prowadzeniu. Rondo jest podatne na gnicie i grzyby. Wszystkie wady wychodzą w nim dość intensywnie, łącznie z osławionymi już buraczkami, aromatami ścierki i serka homogenizowanego. Nie są to naturalne cechy tej odmiany, ale błędy i problemy z którymi borykają się winiarze. W piwnicy swoje czerwone wina Marcin trzyma w beczkach (5 i 3-letnie beczki z dębu francuskiego, zakupione w Bordeaux), bo to najlepsze i najbardziej odpowiednie środowisko dla dojrzewania win czerwonych. A trzyma się te wina tyle ile trzeba, rzeczywiście zarówno Regent, jak i Rondo odwdzięczają się jeżeli da im się czas na wyleżakowanie. Przypuszczam, że zarówno w beczce, jak i w butelce. Z nowszych nabytków, warto wspomnieć o dwóch nowych beczkach (barrique – 225 litrów, dąb węgierski, średnio wypalany), do celów eksperymentalnych. Prawdopodobnie nikt w Polsce nie próbował jeszcze leżakowania win z odmian hybrydowych w nowej dębinie. Wina czerwone z Hybridium rzeczywiście wydają mi się dość pełne i skoncentrowane jak na polską czerwień, co Marcin tłumaczy dość długim trzymaniem w miazdze (5-6 tygodni), co z kolei uzasadnione jest klimatem w Polsce i koniecznością wyciągnięcia z gron ile tylko się da.

Najnowszy nabytek w piwniczce Hybridium - nowa beczka, węgierska, średniowypalana. Będzie się działo :)

Najnowszy nabytek w piwniczce Hybridium – nowa beczka, węgierska, średniowypalana. Będzie się działo :)

Z Solarisa powstaje w zależności od roku wino słodkie lub półsłodkie (55 / 35 g cukru resztkowego). Jednoszczepowe interpretacje to kolejny znak rozpoznawczy Hybridium, może kiedyś przyjdzie pora na kupaże? Próbowaliśmy też kilku win z tanków – białe/różowe i beczek – czerwień. Muszę przyznać, że pomimo wrażenia, że wino jest młode lub bardzo młode to przykrych niespodzianek w aromatach i smakach nie wyczułem. Fajny ten róż będzie z tego Ronda (kolor klaretu). W czerwonym, też żadnych niepokojących nut nie wyczułem – zero serka homogenizowanego i buraków, jest nieźle.

Nie bójcie się polskiej czerwieni, w takim wydaniu jest naprawdę smaczna i warta swojej ceny.

Nie bójcie się polskiej czerwieni, w takim wydaniu jest naprawdę smaczna i warta swojej ceny.

Z technicznych uwag warto jeszcze wspomnieć o tym, że produkcja wina to dość czasochłonne zajęcie, które w piwnicy wymaga przez 2 miesiące doglądania codziennie (kilka razy dziennie). Gdzie trzeba pilnować i mieszać kilka razy dziennie. Ze swojej strony mogę dodać, że wierzę w to, że czysty, owocowy profil swoich win Marcin uzyskuje dzięki dość wolnej fermentacji w niskiej temperaturze, której nauczył się w Egerze. Ilość drożdży, które mają za zadanie rozruszać fermentację, też jest raczej niewielka. Ponieważ według znanego powiedzonka „filtracja to kastracja” wina z Hybridium tylko na etapie butelkowania przechodzą przez filtr świeczkowy (z konieczności).

Na samym końcu tej rozmowy poruszyliśmy drażliwy temat polityki cenowej polskich producentów wina. Marcin Pierożyński znany jest z tego, że wycenia swoje wina rzetelnie, a jego oferta należy do jednej z najbardziej atrakcyjnych cenowo wśród rodzimej produkcji. Nie jest też żadną tajemnicą, że ceny win w naszym kraju biorą się również z chęci odzyskania włożonych w taki biznes/winnicę nakładów inwestycyjnych. Być może jednak nie zawsze jest to dobre dla polskiego winiarstwa, zwłaszcza, jeżeli konsument jeden, czy drugi raz spróbuje wina i stwierdzi, że jest przeciętne lub też wadliwe. Jeżeli będzie musiał na nie wydać 70-90 PLN to będzie to jego pierwszy i ostatni zakup polskiego wina, gdyż w tej cenie znajdzie cały ogrom, świetnej winiarskiej produkcji z uznanych i cenionych regionów. Zgadzam się z Marcinem, że klientów trzeba nauczyć najpierw polskiego wina, jego charakteru i unikalności i na tej bazie budować dopiero kapitał. Trzeba przyzwyczaić ludzi do tego, że w Polsce powstaje dobre wino i nie trzeba na nie wydawać majątku. Być może w rozwoju Hybridium, od strony marketingowej pomogą też nowe etykiety, bardziej profesjonalne podejście do własnej produkcji, na pewno nie zmieni się człowiek, który za tym całym zamieszaniem stoi. To jest też różnica pomiędzy dużą, bezosobową produkcją win (w Polsce o takim charakterze win można mówić w przypadku Winnicy Srebrna Góra), a niewielką rzemieślniczą, czy też garażową stylistyką. Właśnie w tym też upatruję siły Hybridium i wielu innych polskich winiarzy na naszym rynku. Siła biorąca się z pasji i chęci rzeźbienia w tym nie lekkim rzemiośle. Być może, wkrótce uda się Marcinowi spełnić marzenie o własnym lokalu w centrum Krakowa, z salą degustacyjną, gdzie na zapleczu będzie miał możliwość pracy nad kolejnymi rocznikami win z Witanowic.

Na pewno będziecie mogli poznać Marcina Pierożyńskiego na najbliższym festiwalu kulinarnym Najedzeni Fest (26 kwietnia, Forum Przestrzenie) i przede wszystkim podczas weekendu z polskim winem w Wine Barze Stoccaggio (10-12 kwietnia, Krupnicza 9).

Spotkanie w Stoccaggio obejmie degustacje otwarte i komentowane win z 3 głównych regionów winiarskich w naszym kraju. Nie zabraknie oczywiście też win z Hybridium – nowego, trudnego, jak go określił Marcin, rocznika (sobota – 10 kwietnia). Przyjdźcie i spróbujcie jak smakują wina od prawdziwych, polskich pasjonatów, jak różni się stylistyka i podejście winiarzy. Prawdopodobnie będzie to największa w tym roku degustacja polskich win w Krakowie.

plakat weekend

Do zobaczenia w Stoccaggio – na pewno odwiedzę je z aparatem fotograficznym i kamerą.

Winny Wtorek 17.03.2015 – czerwona Polska

DSC_0741

Tym, razem zostałem poproszony o wybór tematu na blogerski Winny Wtorek. Zdecydowałem się patriotycznie na wino z Polski, do tego czerwień. W Stoccaggio jest całkiem spory wybór win z naszego kraju. Ponieważ szczep rondo wydaje mi się ciekawszy niż regent, padło na wino pięknej nazwie Rondino z Winnicy Zadora w Szczepanowicach.

O Regencie z tej winnicy możecie też przeczytać tutaj.

W najbliższym czasie ukaże się również na blogu większy materiał nt, win polskich.

Pozostali blogerzy w taki sposób podeszli do naszej ojczystej produkcji win czerwonych:

1. WINniczek

2. Italianizzato po polsku i wersji włoskiej

3. Winiacz

Materiał powstał we współpracy w Wine Barem Stoccaggio, tam też szukajcie opisywanego Rondino.