Winne Newsy 13.05.2016

 Parę winnych newsów w materiale video oraz moja recenzja książki „Technologia produkcji wina” Yair Margalit:

 

Akcja promująca Rieslinga w Polsce – Tydzień Rieslinga 09 – 29.05.2016 – Niemiecki Instytut Wina

III Weekend z Polskim Winem w Wine Barze Stoccaggio w Krakowie 13 – 15.05.2016

Podkarpacka Akademia Wina – Studium Praktycznego Winiarstwa

Tarasowy Hibernal z Moraw i smutne wieści z Polski.

W przedburzowej atmosferze, w temperaturach oscylujących w okolicy 35 stopni Celcjusza, spróbowałem Hibernala z Moraw. Producent, to Jiri Radocha (Cejkovice), którego rose przedstawiłem już tutaj. Wybaczcie za dźwięki silnika motolotni na filmie, ale ktoś miał ochotę polatać, zanim nadeszło oberwanie chmury. Również śmiech dzieci i szczekanie psa podkreśla tylko tarasowy charakter tej etykiety.

Wino sympatyczne, jednak producent nie znalazł jeszcze importera w Polsce, przypuszczalny powód – zbyt wysokie ceny tych win. I tutaj dochodzimy do przykrej sprawy, która wypłynęła parę dni temu na skromnym, polskim poletku winiarskim. Otóż, właściciel Winnicy Sandomierskiej, podniósł cenę swojego wina Sandomirius o 100% (z 50 na 100 PLN), po tym jak zdobyło ono złoty medal w konkursie Galicja Vitis 2015, a także zgarnęło tytuł Championa w swojej kategorii. Link do tej informacji i burzliwej dyskusji, która toczy się na portalu Winicjatywa znajdziecie tutaj. Taka zmiana ceny, podyktowana tym jednym wyróżnieniem, jest oczywiście suwerenną decyzją biznesową winiarza. Można się jednak głęboko zastanowić, czy nie szkodzi ona wizerunkowi polskich win, które i tak nie należą generalnie do najtańszych. Osobiście jeszcze nie degustowałem takiego polskiego wina, za które warto zapłacić 90-100 zł. A jaka jest wasza opinia nt. polityki cenowej polskich producentów win?

Hibernal 2014, Radocha, Cejkovice, Morawy, Czechy – zakup własny.

II Weekend z Polskim Winem w Stoccaggio (sobota)

DSC_0808

W sobotę (11.04) podczas Weekendu z Polskim Winem w Stoccaggio akcent został postawiony na lokalne, małopolskie winnice. Dużo większa różnorodność prezentowanych tego dnia win, spore wahania jakości i przede wszystkim większa liczba wystawców niż w piątek, uczyniła ten dzień jeszcze bardziej emocjonującym. Co prawda żadna z winnic nie zaprezentowała win robionych z Vitis Vinifera, ale na jakość niektórych hybryd naprawdę nie można narzekać. Ludzie również w dzień wolny od pracy chętniej odwiedzili Stoccaggio i momentami przy stanowiskach robiło się gęsto. Ze względów czasowych mogłem sobie pozwolić na udział w degustacji komentowanej, czego nie żałuję bo zaserwowano tam moim zdaniem najlepszą czerwień tej imprezy. Nie uprzedzajmy jednak faktów.

DSC_0744

Wyłącznie w degustacji otwartej brały udział Winnica Zadora, Winnica Nad Dworskim Potokiem (Uniwersytetu Jagiellońskiego), Winnica Kresy i Winnica Amonit. Ta pierwsza jak zwykle prezentowała równy, wysoki poziom win, które pozostają ze sobą bardzo spójne stylistyczne. W czerwonym kolorze pokazali Rondino (czyli Rondo) z rocznika 2012. Recenzowałem to wino tutaj. Rzeczywiście zdania nie zmieniam, jest to dobrze zrobione, owocowe (wiśnia) Rondo, nie muśnięte nawet beczką. Zresztą nie ma tu takiej potrzeby. Biele wystawione przez Zadorę również były całkiem równe, mnie najbardziej do gustu przypadł aromatyczny Orix 2013 będący kupażem szczepów Orion i Phoenix, z bardzo porządnym, muskatowym nosem.

DSC_0757

Pierwszy raz miałem do czynienia z winami sygnowanymi przez najstarszą uczelnię w Polsce. Winnica nazywa się Nad Dworskim Potokiem, a seria wypuszczana jest jako Novum. Mam co do tych win mieszane uczucia. Co prawda podczas degustacji można było spróbować zaledwie dwóch bieli i jednej czerwieni. Wina białe (Bianca i Seyval Blanc) były zrobione w stylu, bez wad, ale nie zachwyciły mnie jakoś specjalnie. Chociaż z Seyvalem wiązałbym pewne nadzieje. Natomiast czerwone Cuvee 2013 będące kupażem dwóch spokrewnionych z sobą hybryd – Leon Millot i Marechal Foch ma piękny aromat. Sporo tam pieprzu, łagodnej wanilii i wręcz urzekających nut czekoladowych. Szkoda, że na zapachu w przypadku tego wina się kończy, w ustach zupełnie rozmija się z nosem.

Z Winnicy Kresy podano rose z Regenta 2014. Okazało się ono najlepszym różem całego Weekendu z Polskim Winem. W aromacie, bardzo świeżym i intensywnym, z kultowymi truskawkami. W smaku obok świetnego balansu między owocami i kwasowością dochodzi jeszcze subtelna i zupełnie nie przeszkadzająca landrynka. Na taras w słoneczne popołudnie to wino nada się idealnie. Białe wino będące Solarisem ze sporym dodatkiem Seyvala nie dostarczało już tak ciekawych wrażeń.

DSC_0770

Winnica Amonit z Cianowic pod Krakowem pokazała dwa wina Solaris i Regent z bieżącego rocznika. Wina przyjemne, pijalne i w stylu, co prawda przez to niczym się nie wyróżniają, ale jest nieźle. Wina nie są jeszcze dostępne w sprzedaży.

Pozostałe winiarskie projekty z małopolski czyli Winnica Hybridium, Winnica Rodziny Steców i Winnica Chodorowa oprócz udziału w degustacji otwartej, zaprezentowały swoje wina również podczas komentowanego, wieczornego spotkania. Mnie osobiście bardziej podobała się formuła otwarta, ale było też przyjemnie po całym dniu usiąść i pochylić się nad ósemką polskich win. Co prawda część win powtórzyła się z wcześniejszej wystawionymi w części otwartej, jednak warto było wziąć udział w płatnym panelu ze względu na moim zdaniem najlepszą czerwień serwowaną podczas Weekendu z Polskim Winem.

DSC_0747

Marcin Pierożyński z Hybridium, o którego winach możecie poczytać i posłuchać tutaj, tutaj i tutaj, polewał całkiem przyzwoite Mico – Hibernal 2014, które dwa tygodnie wcześniej jeszcze leżakowało w tanku. Klasyczny, dość intensywny, z cytrusami i agrestem w tle, dobrze zrobiony, chociaż niezbyt inspirujący. Natomiast Pinky, czyli róż z tego samego rocznika okazał się całkiem pijalny, w wersji mocno schłodzonej wyobrażam go sobie na tarasowej posiadówie. Jednak do rose z Winnicy Kresy to mu było daleko. Marcin pokazał też Neo (Regent) z rocznika 2013, praktycznie w stanie surowym, co prawda jakiś posmak pestkowy się tam pałętał, ale oceniałem go w kategorii soczek. Na szczęście podczas degustacji stolikowej podano Neo z tegoż samego rocznika, natomiast już po dokonaniu na nim piwnicznych czarów maga Pierożyńskiego. Wyszedł z niego taki pieprzno-dymny, śliwkowy zadzior. Bardzo fajne, dość gęste czerwone wino – moim zdaniem najlepsza czerwień tego spotkania. Tym jednym strzałem Marcin wybronił się z dość przeciętnej, choć poprawnej degustacji otwartej.

Uśmiechnięty Marcin Pierożyński, świadomy tego co szykuje na wieczór.

Uśmiechnięty Marcin Pierożyński, świadomy tego co szykuje na wieczór.

DSC_0797

Wina na pewno ciekawe i czasem nawet kontrowersyjne przedstawił Rafał Stec z Winnicy Rodziny Steców. Bardzo urzekający i przemyślany był kupaż pod handlową nazwą Hibian 2013, który krył w sobie Hibernala i Biancę. W odbiorze przeważała ta druga. Dobrze wyważone, miękkie wino, z dość skrytym nosem. Wysoka, zupełnie nie przeszkadzająca kwasowość i cytrusowa, grejpfrutowa końcówka. Można doszukiwać się w nim pewnej kamienistości, czy też mineralności. W degustacji komentowanej to wino potwierdziło wszystkie swoje zalety. Za najbardziej dziwaczne, kontrowersyjne wino II Weekendu z Polskim Winem mogę uznać kupaż Ronda i Leon Millot o wdzięcznej nazwie Leron Cuvee 2013. Nie wiem czy to zasługa Millota, czy też zamierzony efekt. Niektórzy narzekali, że wino takie sobie, słabo pijalne, może utlenione, ale moim zdaniem jeżeli to była świadoma decyzja winiarza (a tak sądzę) to powstało wino unikatowe. Bardzo intensywne liście porzeczki w aromacie, z dodatkiem agrestu, mchu i runa leśnego. W ustach przewija się zresztą ta leśna nuta z dodatkiem migdałów. Indywidualność w każdym calu.

DSC_0758

Najdziwniesze wino tego weekendu. Kupaż Leon Millot i Rondo.

DSC_0765

Najbardziej rozczarowujące dla mnie były wina z Winnicy Chodorowa. Co prawda projekt i pomysł na wina jest dość spójny, ale mnie nie zachwycił. Najlepszy według mnie był Hibernal 2014, wytrawny z posmakiem melona, grejpfruta i delikatną ziołowością. Reszta miała wspólny jabłkowy niuans, można oczywiście wieść spory o gatunek jabłek, jednak w pewnym sensie bliżej było tym winom do cydrów.

DSC_0859

DSC_0850

Czy warto organizować tego typu eventy i zapraszać polskich winiarzy, oczywiście że tak. Organizacja tego dnia też była całkiem sprawna, a Stoccaggio mimo, że nie należy do jakichś bardzo dużych lokali całkiem dobrze poradziło sobie z ilością odwiedzających gości. Być może, chociaż część krakowskich winomaniaków miała okazję poznać i polubić polskie wina. Bo te są niezłe, naprawdę widać pracę jaką winiarze w nie wkładają i jak wielką miłością darzą swoje dzieła.

DSC_0954

W degustacji komentowanej brałem udział na koszt własny.

Tutaj znajdziecie link do relacji z pierwszego dnia II Weekendu z Polskim Winem.

DSC_0940

II Weekend z Polskim Winem w Stoccaggio (piątek)

DSC_0764

10 kwietnia, w piątek, w piątunio, zapowiadany od dawna, rozpoczął się II Weekend z Polskim Winem w Wine Barze Stoccaggio w Krakowie. Impreza całkiem udana, na pewno jedna z większych degustacji rodzimych win w Polsce. Co prawda z 3 dniowego maratonu przez regiony zrobił się spacerek po Śląsku i Małopolsce, ale organizatorzy nie odpowiadają w żadnym wypadku za nieobecność winiarzy z Podkarpacia. Co więcej, moim zdaniem serwis i obsługa tego wydarzenia ze strony ekipy Stoccaggio była bardzo sprawna. Formuła degustacji otwartych też się sprawdziła, jest czas by podejść do konkretnych winiarzy, zamienić z nimi parę zdań, podpytać o różne aspekty uprawy winorośli w Polsce, o wina. Jest to zupełnie inne podejście od degustacji komentowanej, gdzie raczej jest się widzem i odbiorcą zaaranżowanego wystąpienia.

Całkiem sporo ludzi, chociaż w sobotę będzie jeszcze bardziej tłoczno.

Całkiem sporo ludzi, chociaż w sobotę będzie jeszcze bardziej tłoczno.

W dniu pierwszym w ramach właśnie otwartej degustacji pokazały się 3 projekty winiarskie z szeroko pojętego Śląska. Dla mnie osobiście najciekawsze było przedsięwzięcie dwóch winnic Jaksonowice i Węgrów działające wspólnie jako Winnice Wzgórz Trzebnickich. Jako jedyni na prawdę postawili wszystko na uprawę Vitis Vinifery i pokazują, że można w Polsce, w odpowiednim siedlisku i przy umiejętnym postępowaniu poradzić sobie z winoroślą właściwą. Prezentowali też najciekawsze wino piątku (w otwartej degustacji) – Pinot Gris z rocznika 2014. Bardzo intensywny nos z nutą pieczonego jabłka i cynamonu. Wino z dobrą strukturą i żwawą kwasowością. Pomimo bardzo krótkiej maceracji kolor miało piękny, delikatnie łososiowy. Dużo bardziej skryty okazał się Gewurztraminer 2014. Jak na tą odmianę to tych aromatów liczi i płatków róży trzeba głęboko poszukać w kieliszku. Subtelne, nawet kruche wino, z dość wysoką kwasowością jak na ten szczep. Pomimo braku typowego dla Gwewurza rozbuchania to wino jest bardzo odmianowe i eleganckie. Rozczarowujące były natomiast Rieslingi, zarówno ten z 2013 roku, jak i lekko schodzący już 2012. Chardonnay AD 2013 również niczym szczególnym mnie nie zainteresowało. Przy świetnym Pinot Gris i Gewurzu można o nim zapomnieć.

Vitis Vinifera z Winnic Wzgórz Trzebnickich - da się? Da się.

Vitis Vinifera z Winnic Wzgórz Trzebnickich – da się? Da się.

Riesling 2012, przy innych winach można o nim zapomnieć. Spróbujcie Pinot Gris.

Riesling 2012, przy innych winach można o nim zapomnieć. Spróbujcie Pinot Gris.

Kępa Wiślicka, która znana jest miłośnikom wina z wprowadzenia w Polsce win musujących powstających metodą tradycyjną, podczas otwartej degustacji zaprezentowała naprawdę równy poziom win spokojnych. Bianca 2014 pomimo bardzo skrytego aromatu zapowiada się na ciekawe wino. W ustach troszkę jabłka antonówki, a troszkę takiej gorzkiej, piołunowej nuty. Bardzo pijalne. Również czerwony Regent wypada całkiem kulturalnie. Ładny owocowo-kwiatowy nos, a w ustach wiśnia. Czuć delikatne zaokrąglenie beczką.

Pierwsze wino tego popołudnia - Sibera, trzeba się skalibrować. W tle czai się kulturalny Regent. Winnica Kępa Wiślicka.

Pierwsze wino tego popołudnia – Sibera, trzeba się skalibrować. W tle czai się kulturalny Regent. Winnica Kępa Wiślicka.

Bianca - bardzo dobra biel z Winnicy Kępa Wiślicka.

Bianca – bardzo dobra biel z Winnicy Kępa Wiślicka.

Dla miłośnika niemieckich win dotkniętych szlachetną pleśnią ogromnym zaskoczeniem było zaprezentowanie przez Winnicę Jakubów słodkiego Solarisa 2011 ze zbotrywizowanych gron. Całkiem interesujące wino, z dominacją miodu w aromacie, ale z dobrą kwasowością, która chroni je przed staniem się pustym ulepkiem. Nuty zbotrywizowane są wyczuwalne, choć dość subtelne. Nie można też pominąć wykonanego w 2014 roku w tej winnicy Hibernala. Znajdziecie w nim perfumowany, lekko trawiasty nos i bardzo ładną porzeczkę w ustach. Ciekawy w swojej stylistyce.

Tutaj podają wino z gron dotkniętych szlachetną pleśnią - w Polsce. Winnica Jakubów.

Tutaj podają wino z gron dotkniętych szlachetną pleśnią – w Polsce. Winnica Jakubów.

Dzień pierwszy II Weekendu z Polskim Winem minął mi błyskawicznie, nie zostawałem zresztą na degustacji komentowanej. Było konkretnie i smacznie. Relacja z soboty już wkrótce na blogu.

Serwis kieliszków prosto z beczki.

Serwis kieliszków prosto z beczki.

Regent łatwy kulinarnie – Neo z Winnicy Hybridium, Witanowice

DSC_0072

Drugie czerwone wino od Marcina Pierożyńskiego z Hybridium to Neo, a w butelce znajdziecie 100% Regenta. W tym roku z czerwieni Hybridium wypuściło tylko Neo, degustowałem wina z rocznika 2012. Natomiast Rondo zostało przetworzone na różowe wino Pinky. Szkoda, bo z tych dwóch szczepów Rondo wydaje mi się dużo ciekawsze i również Circo bardziej mi smakowało. Więcej się w nim dzieje, jest bardziej wielowarstwowe i głębsze. Regent to moim zdaniem dobrze zrobione wino, technicznie bez zastrzeżeń, ale bardziej bym je widział jako towarzysza potraw, niż solistę na scenie. Paradoksalnie klienci Hybridium częściej sięgają po Neo. Moje wrażenia zobaczycie na filmie:

Przepis na tą szynkę znajdziecie tutaj.

Marcina spotkacie też w sobotę (11.04) podczas II Weekendu Z Polskim Winem w Wine Barze Stoccaggio. Zarówno na części otwartej wydarzenia, jak podczas degustacji komentowanej.

 

DSC_0069

Taki mamy klimat w Polsce – Circo (Rondo) z Winnicy Hybridium.

DSC_0042

Jeśli ktoś by mi powiedział rok temu, że będę się zachwycał polskim, czerwonym winem, to bym popukał się w głowę, wyśmiał go i stwierdził że bzdury opowiada. Najlepiej wszystko jednocześnie. No, ale cóż klimat się zmienia, także dla uprawy winorośli w naszym kraju. Circo z rocznika 2012 to wino kompletne i ciekawe. Niczego mu nie brakuje, jest owoc, beczka ładnie wkomponowana – używana była, francuska. W winie dzieje się sporo, dla mnie takie trochę pinotowe jest. Nawet za taninami w nim nie tęsknię. A jak wypada w naturze Circo 2012 (100% Rondo), Hybridium, Witanowice, Polska sprawdźcie sami:

Obszerny materiał nt. winnicy w Witanowicach i rzeźbienia w winiarskim rzemiośle przez Marcina Pierożyńskiego znajdziecie tutaj.

DSC_0053

DSC_0060

Zapraszam Was też na II Weekend z Polskim Winem organizowany w Wine Barze Stoccaggio, ul. Krupnicza 9, Kraków. Wina z Hybridium będą prezentowane w sobotę (11.04).

Wino do degustacji otrzymałem od Marcina Pierożyńskiego (Hybridium).

DSC_0049

Winny Wtorek 17.03.2015 – czerwona Polska

DSC_0741

Tym, razem zostałem poproszony o wybór tematu na blogerski Winny Wtorek. Zdecydowałem się patriotycznie na wino z Polski, do tego czerwień. W Stoccaggio jest całkiem spory wybór win z naszego kraju. Ponieważ szczep rondo wydaje mi się ciekawszy niż regent, padło na wino pięknej nazwie Rondino z Winnicy Zadora w Szczepanowicach.

O Regencie z tej winnicy możecie też przeczytać tutaj.

W najbliższym czasie ukaże się również na blogu większy materiał nt, win polskich.

Pozostali blogerzy w taki sposób podeszli do naszej ojczystej produkcji win czerwonych:

1. WINniczek

2. Italianizzato po polsku i wersji włoskiej

3. Winiacz

Materiał powstał we współpracy w Wine Barem Stoccaggio, tam też szukajcie opisywanego Rondino.

Nowości w Stoccaggio – degustacja w ciemno

Osobiście nie przepadam za degustacjami w ciemno i to bynajmniej nie dlatego, że zwykle nie udaje mi się zgadnąć, co to za wino mam w kieliszku. Mało kto zgadnie bezbłędnie w całkowitym blind tasting. Degustacje w ciemno uczą pokory, a to w tej całej materii zwanej wiedzą o winie jest bardzo ważne. Zwłaszcza, że ilość możliwości tego, co mogłoby znaleźć się w rzeczonym kieliszku jest z punktu widzenia człowieka nieskończona. Nie lubię degustacji w ciemno, bo wino to nie tylko materia zawarta w butelce, ale też właśnie cała ta otoczka, historia i ludzie, którzy za konkretną etykietą stoją. A właśnie to jest na tyle przyciągający mnie element, że większość degustacji, o których mówię na blogu, większość tych butelek, o których nakręciłem i nakręcę jeszcze materiał, to jak najbardziej jest degustacja w otwarte karty, wiem co piję. No prawie zawsze, bo często wybiorę butelkę z ciekawości i poza informacjami na etykiecie nie wiem o niej nic. Chociaż to co się na niej znajduje to już jest bardzo dużo.

Ostatnia degustacja w ciemno w krakowskim wine barze Stoccaggio należała na pewno do jednych z bardziej intrygujących odsłon gatunku. Muszę też przyznać, że jej formuła bardzo przypadła mi do gustu. Otóż próbowaliśmy win, które Stoccagio właśnie wprowadza do oferty, lub też nie dawno wprowadziło, nieznanych na pewno szerszej publiczności. Na 12 zaproponowanych butelek próbujemy siedem, po ósmą sięgnęliśmy poza konkursem, z czystej ciekawości. Oczywiście chętnie spróbowałbym każdej z zaproponowanych etykiet, ale element losowania został bardzo umiejętnie wprowadzony. Co więcej, dostaliśmy listę win prezentowanych tego wieczoru, co jeszcze bardziej podkręcało atmosferę i chęć wylosowania wina, którego nazwa, region lub szczep oferowałyby według nas coś interesującego. W zestawie znajdowało się 3 wina białe i 9 czerwonych. Grupa chętnie przystała na to, żeby spróbować dwóch bieli, a resztę wieczoru zagospodarować czerwienią. Muszę przyznać, że nie żałuję, że wśród win białych znalazła się polska Hibia (Hibernal) z Winnicy Płochockich 2013 rocznik. Wino, którego jak najbardziej nie musimy się wstydzić, z aromatami kwiatowymi, niedojrzałym jabłkiem i delikatną brzoskwinią. Ładne, z niezłą kwasowością, taką wręcz rieslingową (wiadomo jaki Hibernal ma rodowód). I choć troszkę żal mi było odrzucenia w losowaniu argentyńskiego Rieslinga od Lugi Bosca, to Hibie oceniam bardzo wysoko. W czerwieniach było różnie, blend „Fura” od Monica Figueiredo 2010 z portugalskiego Douro jakoś mnie nie olśnił, choć trzeba docenić wykonanie bez najmniejszego śladu beczki. Wino z Chin, Cabernet Blend Changyu 2011 uderzał po nosie ostrą papryczką, a posmak miał zdecydowanie zielono-warzywny. Jednak nie było to nieprzyjemne i choć zdecydowanie nie sięgnąłbym po takie wino drugi raz, to trzeba przyznać, że technicznie wykonane było bez wad. Było swego rodzaju atrakcją, kto z was pił wino z Chin?

Z lewej chińska łamigówka, z prawej klasyka z regionu Stellenbosch (RPA).

Z lewej chińska łamigówka, z prawej klasyka z regionu Stellenbosch (RPA).

No i w końcu 3 wina, które rzeczywiście urzekły mnie całkowicie, na pewno osobiste i bardzo subiektywne top 3 tej degustacji:

3 miejsce: porzeczkowo – kawowe, eleganckie i bardzo ekstraktywne wino, zrobione na bogato „Vertice” od Ventisquero 2008, czyli chilijski kupaż Carmenere i Syrah.

2 miejsce: złożony pieprzno-korzenny nos, sporo słodkich przypraw, wino aksamitne, z bardzo zamaskowanymi taninami, długi Zinfandel Brazin 2012 z Lodi w Kalifornii.

1 miejsce: może wymarzłem po powrocie do Polski. Wiecie Izrael w ciepełku 28 stopni, a 4 kreski powyżej zera w Krakowie robią swoje, ale dla mnie numerem 1 tej degustacji zostało, w cale nie najdroższe, wino z Australii. Czarna porzeczka i wiśnia o bardzo soczkowatym charakterze, budowa wcale nie jakaś masywna, ale wino nie lekkie. Świetnie zamaskowany alkohol, gładkie, ułożone taniny. Wszystkie elementy tego wina grały mi tego wieczoru jak trzeba w duecie Shiraza i Caberneta „Koonanga Hills” Penfolds w roczniku 2012.

8 win, na które padł wybór tego wieczoru dzięki Stoccaggio i pomocy uczestników degustacji.

8 win, na które padł wybór tego wieczoru dzięki Stoccaggio i pomocy uczestników degustacji.

No kto jak kto, ale Stoccaggio z pewnością należy do jednych z najlepszych winiarskich miejsc Krakowa, a Tomek Fijał dobrym opowiadaczem o winie jest. Całkiem niezłym pomysłem było nakierowanie gości na zgadywanie cen rozlewanych butelek. Uważam, że było to nawet sensowniejsze w przypadku takiej degustacji, niż strzelanie konkretnych win. Wiadomo wino ma smakować, przyzwoite butelki znajdziemy też za 30 zł, ale rzeczywiście publika intuicyjnie wyczuła, czy ma w kieliszku wino za 50, czy też za 150 zł. W tym przypadku cena szła w parze z jakością, co cieszy, gdyż jest to uczciwe wobec winopijcy. Jeżeli macie ochotę na troszkę egzotyki z Chin, albo łyk rzeczonego Penfoldsa polecam wizytę w Stoccaggio.

W degustacji uczestniczyłem na koszt własny.

Najedzeni Fest – małopolskie wina

Wśród wszystkich winiarskich atrakcji Najedzeni Fest zdecydowanie warto było się zainteresować winami polskimi. W naszym pięknym, nadwiślańskim kraju dobre, jakościowe wina powstają i coraz częściej trafiają na półki sklepowe, do winebarów, no po prostu pod strzechy domostw. Ponieważ edycja wino Najedzeni Fest dość mocno akcentowała polski, wręcz regionalny – małoposki niuans, poszukałem paru ciekawych okazów do kieliszka, rodzimej produkcji. W ramach promocji małopolskiego winiarstwa zaproszono mnie na degustację organizowaną przez Wino w Krakowie, poświęconą winnicom z okolic Tarnowa. Wojtek Bosak przybliżył nam charakter tego regionu, a także opowiedział o winnicach, z których mieliśmy przyjemność degustować wina. Do kieliszków trafiły 3 białe, 1 różowe i 4 czerwone próbki. Zdecydowanie muszę przyznać, że biel wygrywa i bynajmniej nie jest to tylko moja słabość do win białych. Najciekawszym winem panelu w bardzo subiektywnej opinii okazała się Bianca (węgierski szczep) z Winnicy Rodziny Steców, całkiem poważne, surowe, lekko ściągające, wytrawne wino, z delikatnymi aromatami popiołowymi i przyjemną nutą piołunu. No mogłoby jeszcze troszkę poleżeć, na pewno dobrze by mu to zrobiło, jednak na tle pozostałych win było po prostu intrygujące. Pozostałe z białych dość pijalne, bez wad, ale też nie zapadające na dłużej w pamięci. Róż przeszedł niemal niezauważalnie. Z czerwienią miałem większy problem, często aromat był obiecujący, zachęcał do bliższego kontaktu z winem, natomiast w smaku coś było nie tak. Najlepiej z czerwieni przedstawił się Leon Millot znowu z Winnicy Rodziny Steców. Co prawda w aromacie był troszkę zielony, gdzieś tam pałętał się agrest. To jednak w smaku wychodziła delikatna wiśnia oraz dobrze zbalansowana kwasowość. W porównaniu z serkiem waniliowym, którym uderzał po nosie Regent z Winnicy Dąbrówka i buraczano-warzywnym posmaku zostawianym przez Rondino z Winnicy Zadora wspomniany wyżej Leon Millot, szczep o francuskich koneksjach, prezentował się naprawdę przystępnie. Biel wydaje się naturalnym kierunkiem rozwoju dla polskiego winiarstwa, a przynajmniej kierunkiem bezpiecznym. Bo przecież poza produkcją świetnych win białych należy ciągle eksperymentować i starać się uzyskać przyzwoitą czerwień, choć może nie w każdym roczniku i nie za wszelką ceną.

Ciekawe, idące pod prąd białe wino z Winnicy Rodziny Steców. Surowe w swojej stylistyce, na pewno nie dla każdego.

Ciekawe, idące pod prąd białe wino z Winnicy Rodziny Steców. Surowe w swojej stylistyce, na pewno nie dla każdego.

Na stoiskach wystawców można było odnaleźć bardzo przyzwoite czerwone wino made in Poland. Dwie etykiety szczególnie zasługują na wspomnienie. Srebrna Góra największa w Małopolsce winnica, leżąca tuż pod Krakowem posiada w swoim portfolio czerwień ze szczepu Cabernet Cortis. Wino niefiltrowane, pytanie czy z zamierzenia. Mi osobiście to zmętnienie nie przeszkadzało. Sporo wiśni, czarnej porzeczki i delikatnie pieprznych nut. Wyczuwalna wanilia, więc kontakt z drewnem raczej przeszło. Wino lekkie i raczej z potencjałem, 2013 rocznik mógłby jeszcze poczekać w butelce.

DSC_0343

Cabernet Cortis będący krzyżówką klasycznego Cabernet Sauvigon i Solarisa zdecydowanie należy do udanych w Winnicy Srebrna Góra. Białe Cuvee będące kupażem trzech szczepów w bieżącym roczniku jest już klarowne. W aromacie uderza jabłkiem antonówką, ze względu na bardzo lekką strukturę, ciężko mi traktować go jako coś więcej niż bardzo aromatyczny sok jabłkowy.

DSC_0326

Win z podkrakowskiej Srebrnej Góry można było spróbować na stoisku Wine Concept, świetnie prowadzonego przez Tomka Wagnera winebaru w Swoszowicach.

Drugim czerwonym, małopolskim winem, które wywarło na mnie bardzo pozytywne wrażenie było Bene z Winnicy Zadora. Zupełne przeciwieństwo degustowanego wcześniej Rondino od tego samego winiarza. Stuprocentowy regent, dający wino ładne, złożone i raczej lekkie, co jest charakterystyczne dla dobrych, polskich czerwieni. Kwasowość tego wina nie należy do najwyższych, ale nie przeszkadza się to cieszyć świeżym, owocowym niuansem.

Bene, czyli Regent z Winnicy Zadora. Małopolska czerwień bez żadnych wad, ładna, jeżynowa. Dla mnie odrobinkę za nudna, ale trzeba docenić wykonanie.

Bene, czyli Regent z Winnicy Zadora. Małopolska czerwień bez żadnych wad, ładna, jeżynowa. Dla mnie odrobinkę za nudna, ale trzeba docenić wykonanie.

DSC_0381

Niebanalne etykiety od małopolskich winiarzy można też znaleźć w Wine Bar i Sklep Stoccaggio. Tomek Fijał z chęcią przekona do rodzimych wyrobów nawet tych najbardziej opornych.

Na pewno należy próbować małopolskich win, a ich jakość z roku na rok rośnie. Łatwiej mi znaleźć na prawdę dobre butelki wśród białych win, ale czerwień też potrafi pokazać pazur. Cieszy mnie na pewno to, że w tak wielu miejscach w Krakowie i okolicy mogę dostać ciekawe, regionalne, jakościowe wino, zyskujące coraz większe uznanie w kieliszku.