Subiektyny miniprzewodnik po winach z Walla Walla

W regionie Walla Walla w stanie Waszyngton znajdziecie mnóstwo światowej klasy win, opartych przede wszystkim o szczepy bordoskie oraz Syrah. W poprzednim materiale przybliżyłem Wam dwie wytwórnie Amavi Cellars i Pepper Bridge Winery, gdzie wina wychodzą spod ręki Jeana François Pellet. Ten materiał poświęcony jest szerszemu spektrum winiarni, na które koniecznie trzeba zwrócić uwagę szukając win z Walla Walla.

Budynek jednej z najciekawszych posiadłości, zlokalizowanej w południowej części Walla Walla – Va Piano Vineyards.

W regionie, który skupiony jest przede wszystkim na czerwonych winach, znajdziecie również całkiem niezłe wina białe. Nie będzie to Riesling, czy Chardonnay, ale Sauvignon Blanc, często z dodatkiem Semillion (typowy blend bordoski) oraz Viognier. Stylistyka miejscowego Sauvignon Blanc, moim zdaniem, plasuje się gdzieś pomiędzy surową, skalistą Loarą, a rozbuchaną, intensywną Nową Zelandią. Wina te są czyste, wpadające w aromaty tropikalne, często ich ostre kanty są zmiękczone poprzez dodatek Semillion albo niewielki udział beczki. Zawsze dobrze zbalansowane i nieprzesadzone w żadną stronę, dają wytchnienie w gorące dni w Walla Walla.

Moja propozycja kulinarna do tego Sauvignon Blanc – miejscowe mule, do nabycia na targu Pike Market w samym centrum Seattle.

Bardzo dobrym przykładem takiego Sauvignon Blanc jest wino z winiarni Va Piano. Co ciekawe, w jego przypadku nie wspomagano się dodatkiem Semillion, ale delikatnym i umiejętnym zastosowaniem neutralnej beczki. Ocenę tego wina, jak również propozycję food-paringu z mulami znajdziecie na filmie poniżej:

Winiarnia Va Piano, ma oczywiście znacznie więcej do zaproponowania, niż tylko wspomniane Sauvignon Blanc. Na prawdę dobrze spróbować u nich Syrah. I to zarówno w wersji podstawowej Syrah 2013, z szeroko rozumianej apelacji Columbia Valley, jak również wersję Single Vineyard z rocznika 2013, pochodzącą z bardzo poważanej winnicy Les Collines. Syrah niezwykle skoncentrowany i gęsty, delikatnie ocierający się o aromaty rosołu, z całkiem fajnymi taninami, któremu jednak daleko do czekoladowo-eukaliptusowych tonów australijskiego Shiraza.

 

Wracając do win białych, to najlepsze wino ze szczepu Viognier próbowałem u Marka Rayana. Niezwykle aromatyczny, z nutami brzoskwini oraz owoców tropikalnych, jednocześnie nieprzesadzony. Bardzo dobra kwasowość i spora dawka przyjemności przy tym winie. Mark Rayan w zasadzie nie prezentuje słabych pozycji, wszystkie próbowane przeze mnie wina spokojnie można zaliczyć do ścisłej czołówki regionu. Wild Eyed 2014 to 100% Shiraz, w którym przeplata się owoc (porzeczka) i pieprz. Bardzo eleganckie wino, swoim charakterem bardziej zbliżone do północnego Rodanu, niż Australii.

Piękny kupaż GSM (Grenache, Syrah, Mouvedre) z rocznika 2014 znajdziemy w butelce Numbskull. Wino strzeliste, wertykalne, w żaden sposób nie męczące swoim ekstraktem i owocem.

Porównywalnej klasy wino to Crazy Mary będące w 100% Mouvedre 2014. Nuty śliwkowe i wygładzone taniny nadają winu aksamitności, ale żywa kwasowość nie pozwala się nudzić i w tym przypadku sprawia że wino jest zdradliwie pijalne.

 

Gęsty i mineralny Syrah znajdziecie w portfolio Saviah Cellars.

W zasadzie te dwie winiarnie Va Piano i Mark Rayan obok wspomnianych już w poprzednim materiale Amavi Cellars i Pepper Bridge stanowią najjaśniejsze w moim odczuciu punkty w regionie Walla Walla. Poza nimi warto zwrócić szczególną uwagę na Saviah i ich Syrah Stone Speak 2012. Bardzo mineralne, wręcz słone wino, gęste, taniczne, podparte ciemnymi owocami. Nie do pominięcia jest również L’Ecole No. 41 – winiarnia zlokalizowana w zabytkowym budynku szkoły.

Wypuszczają niezwykle szeroką gamę win, a degustacje odbywają się w urządzonej ze smakiem „szkolno-winiarskiej” bibliotece. Wina są eleganckie, mniej krzykliwe. W ich portfolio spodobało mi się wino określne jako Estate Parigee 2013, które jest blendem Cabernet Sauvignon z Merlotem, Cabernet Franc, Malbekiem i Petit Verdot. Winogrona pochodzą z Seven Hills Vineyard (bardzo znana winnica w okolicach Walla Walla), a wciąż młodziutkie wino pełne jest aromatów ziemistych, mokrych liści, wyostrzone wyraźną, choć szlachetną taniną.

Z wielkich i znanych nazwisk, koniecznie muszę jeszcze wspomnieć o ekscentrycznym i utalentowanym winemakerze Charlesie Smithie. Jego wina przewijały się już przez bloga, zresztą poświęcony zostanie mu osobny materiał, a wina z Charles Smith Winery dostępne są również w Polsce.

 

Typowa winnica w okolicy Walla Walla. Łagodne wzgórza, obsadzone winoroślą i bardzo gorący klimat – dojrzałość owocu gwarantowana.

Winami z Walla Walla ciężko się znudzić. Zarysowałem zaledwie drogę do drzwi kilku winiarni godnych odwiedzenia w tym regionie. Koniecznie spójrzcie dokładniej na tamtejsze etykiety, zwłaszcza jeżeli zamiast ogólnej AVA Columbia Valley pojawiają się nazwy słynnych winnic takich jak: Seven Hills, Les Collines, Pepper Bridge, czy też Blue Mountain. Samo też miasteczko Walla Walla żyje i tętni enoturystyką. W centrum znajdziecie przyjemne kajpki, niezłe winebary i bardzo szeroką ofertę związaną z degustacją win, a także zwiedzaniem pobliskich winnic i winiarni. 20 lat temu, kiedy do Walla Walla przyjechał JeanFrançois Pellet , tego wszystkiego nie było. Teraz Walla Walla w niczym nie ustępuje, jeżeli chodzi o swoją ofertę i możliwości, od Napa, czy też Willamett Valley. Pod wieloma względami jest dla mnie bardziej interesującym miejscem, również jeżeli chodzi o ludzi, szczere, proste relacje i klimat towarzyszący winiarskim spotkaniom.

Nie taki diabeł straszny, czyli rzecz o cukrze w winie.

Wina słodkie nie często goszczą w kieliszkach wytrawnych winomanów, a szkoda. Często są to najlepsze wina danego regionu, czy apelacji. W materiale opowiadam trochę o cukrze resztkowym i roli słodyczy w winie. Trzeba pamiętać o tym, że dobre wino słodkie zawsze posiada relatywnie wysoki poziom kwasowości, który równoważy wysoką zawartość cukru.

Jako przykład posłużyło mi jedno z najsłodszych win świata - sherry z odmiany Pedro Ximenez. Producentem tej konkretnej etykiety jest Gonzalez Byass, którego modne, całkowicie wytrawne Fino zrecenzowałem tutaj. Wino zakupiłem podczas wyjazdu do Hiszpanii.

Do takiego słodkiego syropu idealnym połączeniem kulinarnym zdają się lody waniliowo-śmietankowe domowego wyrobu.

Przepis mojej żony oparty był o recepturę, którą znajdziecie na stronie Kwestia Smaku.