Winne Newsy 13.05.2016

 Parę winnych newsów w materiale video oraz moja recenzja książki „Technologia produkcji wina” Yair Margalit:

 

Akcja promująca Rieslinga w Polsce – Tydzień Rieslinga 09 – 29.05.2016 – Niemiecki Instytut Wina

III Weekend z Polskim Winem w Wine Barze Stoccaggio w Krakowie 13 – 15.05.2016

Podkarpacka Akademia Wina – Studium Praktycznego Winiarstwa

Alzacki Pinot po burgundzku.

Łagodna, sucha zima jeszcze niedawno sprzyjała spacerom, niestety wspominam już o tym w czasie przeszłym. Udało mi się wtedy nagrać, w warunkach polowych, materiał z degustacji dwóch nowych, dla mnie, Pinot Noir. Oba wina pochodzą z Alzacji, z dość bliskich sobie siedlisk, natomiast prezentują zupełnie różną stylistykę, bardzo mocno podkreślającą wizję danego winiarza nt. Pinota. Jako pierwszego prezentuję Pinot Noir od producenta Meyer-Fonne, którego wino pojawiało się już na blogu wcześniej. To bardzo solidny winiarz.


Z góry przepraszam za jakość dźwięku tego nagrania, ale nawet dość dobry mikrofon nie radzi sobie z szumami tła, występującymi w takim otoczeniu.

Wino zakupiłem w krakowskim Wine Barze Stoccaggio

Winny Wtorek 01.09.2015 – słodkie pozdrowienia z Sycylii.

Wakacje się skończyły, ale wciąż przewijają się w naszych Winno-wtorkowych rozważaniach tematy związane z latem, czy też panującą dookoła aurą. Tym razem w ramach blogerskich inspiracji zostaliśmy zaproszeni do otwierania win z południa Włoch. Kiedy kilka lat temu odwiedziłem słoneczną Italię, to Włosi z północnych regionów, wszystko co na południe od Rzymu nazywali Afryką. Czy tak zostało im do dzisiaj, nie wiem, jednak z winami z tamtych okolic mam pewien problem. O ile północ w postaci Piemontu czy Górnej Adygi jest dla mnie interesująca i warta eksploracji, o tyle południe z przegrzaną Apulią, ciężkim Primitivo i często zbyt jednowymiarowym sycylijskim Nero d’Avola, nie rozpala w żaden sposób mojej wyobraźni. Oczywiście istnieją szczególne i chlubne wyjątki, od tego bardzo jednostronnego i pewnie krzywdzącego uogólnienia.

Postanowiłem pójść pod prąd i spróbować wzmacnianego, białego wina z zachodniej części Sycylii – Marsali. Producent to Cantina Pellegrino, a wino klasy Superiore zrobiono z 3 typowych dla tej wyspy białych odmian – Cataratto, Grillo i Inzolia. Jak wypadł ten złoty deser, w płynie, zobaczcie na filmie:

Wino degustowałem w ramach inicjatywy Winne Wtorki w Wine Barze Stoccaggio w Krakowie i tam pytajcie, o tą Marsalę.

Co raz więcej blogerów bierze udział w Winnych Wtorkach, co oczywiście niezmiernie cieszy. Skonfrontujcie więc, jak temat południa Włoch zinterpretowali pozostali uczestnicy akcji:

1. Winniczek

2. Zdegustowany

3. Sstarwines

4. Italianizzato

5. Blurppp

6. Nasz Świat Win

7. Kobiety i Wino

Wina australijskie dla ambitnych.

Kilka lat temu wina z Australii wzbudzały we mnie jakieś emocje. Zwłaszcza gęste Shirazy, które stanowiły dla mnie synonim potężnego, dobrego wina. Podobnie postrzegałem też kalifornijskie Cabernety. Później pogłębiając swoją fascynację subtelnym, europejskim winiarstwem, ten przyciężkawy, nowo światowy styl przestał mnie fascynować. Aż do tego roku. Najpierw na Prowein przypomniałem sobie jak wspaniałe i wielowymiarowe mogą być amerykańskie Zinfandele, historię jednego z nich znajdziecie tutaj. Później dzięki dużej degustacji zorganizowanej przez Wine Australia w Warszawie w ramach Annual Trade Tasting. Miałem przyjemność uczestniczyć w tym wydarzeniu zarówno w ramach degustacji komentowanej, jak i otwartej. Wisienką na torcie była dla mnie wizyta jednego z najlepszych moim zdaniem importerów win australijskich w Krakowie. Mowa oczywiście o panach z Wines United, którzy sprowadzane przez siebie butelki sprzedają pod szyldem Zakręcone Wina.

Nie zgadzam się z polityką australijskich organizacji winiarskich, w tym Wine Australia, które uważają, że zalewanie rynku marketowymi wyrobami marki Jacobs Creek, czy też Yellow Tail, przybliży konsumentom wina z Australii i spowoduje sięgnięcie po etykiety od lepszych producentów. Nie spowoduje. Jeśli opierałbym swoją opinię o poziomie australijskiego winiarstwa na bazie produktów tych dwóch mega wytwórni, to raczej odechciałoby mi się zgłębiania tematyki win z tamtych regionów. Zresztą po podobną retorykę sięga również California Wine Institute w odniesieniu do Carlo Rossi.

Zostawmy to jednak, wydarzenia w Warszawie i Krakowie były dla mnie o wiele ciekawsze niż przełamanie trendu spadkowego i nieznaczny wzrost eksportu win z Australii. Winiarstwo w tym kraju opiera się de facto o sprzedaż na rynki zewnętrzne. Dużo ważniejsza była możliwość poznania wielu dobrych i bardzo dobrych win z krainy kangurów, uświadomienie sobie, że te wina mogą się między sobą różnić, na zasadach jakie znamy ze Starego Świata. Są wśród nich wina terroir’ystyczne. A jednym z najlepszych producentów w tym nurcie, dostępnym w Polsce jest moim zdaniem d’Arenberg (McLaren Vale). Począwszy od ich najprostszej, a bardzo przyswajalnej linii The Stump Jump, poprzez wszystkie świetne etykiety z charakterystycznym, czerwonym paskiem (znak rozpoznawczy winnicy), aż po serię Icons, te wina nie męczą, nie nudzą się. Są na tyle charakterystyczne, że wśród kilkudziesięciu innych Shirazów, Chardonnay, Grenach z Australii potrafią przyciągnąć uwagę, pamięta się te wina.

bottle-deadarm

Na pewno dla mnie w Warszawie pojawiły się dwa doskonałe Shirazy i nie był to Penfolds, którego styl nazwałbym klasycznie ociężałym. Jednym z nich jest Dead Arm Shiraz 2010, ze wspomnianej już serii Icons. Wino gęste, pełne owocu, nut pieprznych i dymnych. Ciągle jeszcze sprawiające wrażenie młodzieniaszka dzięki żywej kwasowości świetnie współgrającej z powagą wina, nutami ziemistymi, wtopionej beczce. Zdecydowanie kieliszkiem tego wina powinno delektować się cały wieczór, a nie sporządzać szybkie notatki podczas degustacji. Ciekawa jest zresztą geneza nazwy tego wina, która pochodzi od choroby (grzyba), który sprawia że winorośl obumiera i pozostaje z niej właśnie takie zdrewniałe, martwe ramię (dead arm). W normalnej winnicy karczuje się takie nieproduktywne krzewy, jednak w d’Arenberg zauważyli, że takie egzemplarze dają niewielką ilość owoców, o niezwykłej wręcz koncentracji.

Drugi Shiraz, który wprawił mnie w zdumienie, był niedostępny w Polsce egzemplarz z St Mary’s Vineyard, rocznik 2012, region Limestone Cost. Bardzo czysty, troszkę kwiatowy nos, a w ustach gęsty owoc, z nutami ziołowymi i charakterystycznym porzeczkowym tonem. Podobnie jak Dead Arm, jest to wino mega złożone, trudne do wychwycenia niuansów w ciągu paru minut degustacji. Winnicę St Mary’s od d’Arenberg różni między innymi liczba wypuszczanych etykiet, zaledwie 5, skala produkcji. Jednak obie stosują tylko tradycyjne metody wytwarzania wina, w tym między innymi prasy koszykowe !!! Zresztą o trochę szalonym podejściu Chestera Osborna (d’Arenberg) i jego metodach kreacji wina znajdziecie tutaj.

10514166_843121522443132_3206634182821788888_o

A tymczasem w Krakowie, w Wine Barze Stoccaggio, również można było skorzystać z degustacji win z portfolio Wines United. Oczywiście tutaj atmosfera była już dużo bardziej kameralna, z prezentowanych win zaledwie 2 pochodziły od wspomnianego już d’Arenberg’a. Chardonnay Olive Grove 2012, z prawdziwą przyjemnością sięga się po taką interpretację beczkowanej Chardonki. Sporo nut brzoskwiniowych, troszkę miodowych, czy też kwiatu lipy, beczka zaledwie muśnięta, jest ale jakby jej nie było, przez co wino ani trochę nie traci na swojej sprężystości. Drugim był bardzo przyzwoity Grenache Custodian 2012. Bardzo drobne taniny, lekko zielona nuta, w tle przyprawy (kardamon?), a to wszystko obłożone świetnymi owocowymi aromatami – jeżynami, malinami i wiśnią.

11415341_986598954692709_5527052139369663264_n

Mógłbym jeszcze wspomnieć o innych producentach, innych etykietach, tylko po co, skoro dzieła Chestera Osborna sprawiają tak wiele przyjemności. Jednej rzeczy brakowało mi w prezentacji win zorganizowanej przez Wine Australia w Polsce. Sięgnięcia po taką Australię, jakiej sobie nie wyobrażamy, cały panel degustacyjny został zdominowany przez Shiraz, Cabernet Sauvignon, Chardonnay, Viogner, Riesling, GSM, zabrakło natomiast unikatów. Australijskie winiarstwo bardzo się zmienia, reaguje na potrzeby rynku i nie unika eksperymentowania. Sadzi się tutaj przecież odmiany włoskie, czy hiszpańskie, eksperymentuje z Gruner Veltlinerem. Tego wszystkiego zabrakło, było podręcznikowo, co nie znaczy, że nudno. Na szczęście Wines United próbowało pokazać coś nietypowego, a mianowicie dwa kupaże z winnicy Robert Johnson, czyli Dittico (Sangiovese + Shiraz) oraz mniej emocjonujące Trittico (Merlot + Sangiovese + Cabernet Sauvignon). Pierwsze wydało mi się czystsze, mniej przekombinowane, z wyraźnie zaznaczoną pieprznością Shiraza i jednocześnie nadającego mu lekkości, kwasowości i nut zielonych Sangiovese.

1

W Annual Trade Tasting (Wine Australia) uczestniczyłem na zaproszenie organizatorów, natomiast w degustacji w Wine Barze Stoccaggio, na koszt własny.

Winny Wtorek 16.06.2015 – alzackie wariacje

W ostatnią niedzielę, kiedy nagrywałem materiał na niniejszy Winny Wtorek upał był rekordowy w Krakowie. Aż żal mnie ściskał, że temat nie trafił na jakieś Verdejo, albo leciuteńkie Sauvignon Blanc, które pozwoliłoby spłukać z siebie żar miasta. Na szczęście nie trafiłem najgorzej – blogerzy wybrali Alzację, a jak wiadomo jest to kraina białego wina + Pinot Noir. Tak na prawdę w rzeczonej Alzacji wśród bieli liczą się Riesling, Gewurztraminer, Pinot Blanc, Pinot Gris, Sylvaner i Muscat. Te dwa pierwsze wymienione szczepy dają wina najlepsze w regionie. Jednak cielisty, krągły biały Pinot również może się podobać. Zwłaszcza, że jego struktura jest cechą charakterystyczną odmiany, a nie masakrowania wina beczusią.

Sięgnąłem zatem po butelkę od producenta Meyer-Fonne z rocznika 2013, od lat obecnego na polskich półkach. Ważną informacją jest, że wino pochodzi ze starych krzewów.

10333790_840080406080577_9128427790913314398_o

Wino degustowałem w ramach projektu Winne Wtorki, we współpracy z krakowskim Wine Barem Stoccaggio i tam znajdziecie tą butelkę.

Pozostali blogerzy sięgnęli po alzacką klasykę:

1. Winiacz

2. Nasz Świat Win

3. Italianizzato

Winny Wtorek 02.06.2015 – amerykańskie Chardonnay po beczusi :)

W kolejnych Winnych Wtorkach nie opuszczam bynajmniej Kalifornii. W tematyce biała Kalifornia, wydawałoby się idealna na ciepły przełom wiosny i lata. Jednak nikt z blogerów nie sięgnął, ani po orzeźwiające Fume Blanc (Sauvignon Blanc z Kalifornii) ani po aromatycznego Viogniera. Wszyscy obstawili klasykę, czyli Chardonnay solidnie doprawione beczką. Czy taki mamy obraz win ze Złotego Stanu?

c

Rodzina Wente szczyci się tym, że to oni przywieźli jako pierwsi sadzonki Chardonnay do Kalifornii. Skąd wzięła się tajemnicza nazwa Morning Fog, która nijak się nie kojarzy z charakterem tego wina, sprawdźcie na filmie:

Wino degustowałem w ramach współpracy z Wine Barem Stoccaggio w Krakowie i tam też szukajcie tej butelki.

Pozostali uczestnicy Winnego Wtorku spróbowali następujących Chardonnay z Kalifornii:

1. Winniczek

2. Pisane Winem

Marzenia warte grzechów – Winny Wtorek 19.05.2015

Dzięki zaangażowaniu Kuby Jurkiewicza i innych blogerów udało się dotrwać do jubileuszowego, setnego Winnego Wtorku. Kuba obecnie pracuje i mieszka w Nowej Zelandii, gdzie posiada nieograniczony dostęp do wspaniałości w postaci Sauvignon Blanc i Pinot Noir. Wielki ukłon w jego stronę, za integrację polskiej, winiarskiej blogosfery.

P1220107

A mi marzy się taka podróż, przygoda i zmiana, ale nie do New Zealand, nawet nie nad Mozelę, czy też do Burgundii, a do USA właśnie. Taki amerykański sen, pełen pewnie wątpliwych imaginacji. Na targach Prowein w Dusseldorfie skupiłem się w dużej mierze na testowaniu win z Ameryki Północnej, przy czym nacisk położyłem na Zinfandela z Californii, Pinot Noir z Oregonu i Washingtonu oraz Rieslingach ze stanu Nowy Jork.

P1220115

Seven Deadly Zins nie jest najlepszym Zinem jakiego próbowałem, ale wśród wielu wybitnych Zinfadeli broni się naprawdę dobrze i jest dostępny w Polsce, choć jego cena jest dość wygórowana. Pewnie dlatego tak rzadko sięgamy po winiarskie perełki Nowego Świata. Wino to oprócz Zinfandela zawiera jeszcze niewielką domieszkę Petit Syrah i stanowi flagowy produkt rodzinnej, uznanej winnicy Michael David położonej w najlepszym dla tego typu win regionie – w Lodi (California). Rocznik 2010, to już wino pełne, dojrzałe, choć pewnie mające jeszcze całkiem sporo życia przed sobą.

P1220139

Marzenia się zmieniają z biegiem czasu, to wino również. Ewoluuje, rozwija się w kieliszku i dekanterze. Jest może i ulotne, ale pozostaje w pamięci na bardzo długo. Seven Deadly Zins, to także świetny pomysły na nazwę. Wszystkie 7 grzechów głównych wymieniono na etykiecie: wrath (gniew), greed (chciwość), sloth (lenistwo), pride (pycha), lust (żądza), envy (zazdrość), gluttony (obżarstwo). Wino kojarzy się z rozpustą, jest na wskroś hedonistyczne i sprawia sporo przyjemności. Jednak czy też wszystkie rozkosze tego świata muszą być grzeszne?

W końcu Seven Deadly Zins pokazuje jak wspaniale można się różnić. Zinfandel należący do moich ulubionych odmian vitis vinifera jest tym samym, co włoskie Primitivo oraz chorwacki Crljenak Kaštelanski. Nigdy nie byłem fanem primitivo, zawsze wydawało mi się płaskie, bez głębi, bez tego pazura, który mogą posiadać wina. Zin dla mnie potrafi dawać właśnie takie charakterne, bogate, ekspresyjne wina. Z drugiej strony tzw. white zinfandel to przecież słaba, różowa masówka – zalewająca marketowe półki. Pełno grzeszności… upss sprzeczności.

P1220106

Piszcie zatem na fejsie, na blogu, na youtubie o swoich winnych inspiracjach i marzeniach.

Pozostali blogerzy biorący udział w Winnych Wtorkach marzą o:

1. Winniczek

2. Winiacz

3. Blurppp

4. Italianizzato

5. Czerwone czy białe

6. Nasz Świat Win

7. Zdegustowany

8. Do trzech dych

9. Eno Eno

10. Winne Przygody

Wino kupiłem w Wine Barze Stoccaggio w Krakowie.

Winny Wtorek 21.04.2015 – Chenin Blanc w europejskim stylu.

DSC_0788

Chenin Blanc to szczep, który nie gra pierwszych skrzypiec wśród białych odmian winorośli. W Polsce kojarzony z winami z RPA (dobrze) i z bezimienną masówką z Ameryki Pd. (źle). W europejskim wydaniu to już bardzo rzadko u nas pity – chociaż we Francji powstaje całkiem sporo win z niego. Niewielki producent – Michel Blouin robi Chenin Blanca w jego ojczyźnie – środkowej Loarze, a konkretnie w Anjou (Francja). Wino dobrze wykonane, chociaż mało medialne. Miodowe nuty charakterystyczne dla Chenin wychodzą dopiero w trzecim nosie.

Materiał powstał w ramach projektu Winne Wtorki, przy współpracy z Wine Barem Stoccaggio i tam pytajcie o to wino, a także o Chenin Blanc z RPA od producenta MAN – bardzo dobry stosunek jakości do ceny tych etykiet.

W kieliszkach innych blogerów uczestniczących w Winnych Wtorkach znalazły się:

- nowozelandzkie, aromatyczne Chenin Blanc – Czerwone czy Białe

- inne Chenin Blanc znad Loary (Vouvray) - Nasz Świat Win

- bez szału Chenin Blanc z RPA - Winetto

- kolejny Chenin Blanc znad Loary (Saumur) - Winiacz

II Weekend z Polskim Winem w Stoccaggio (sobota)

DSC_0808

W sobotę (11.04) podczas Weekendu z Polskim Winem w Stoccaggio akcent został postawiony na lokalne, małopolskie winnice. Dużo większa różnorodność prezentowanych tego dnia win, spore wahania jakości i przede wszystkim większa liczba wystawców niż w piątek, uczyniła ten dzień jeszcze bardziej emocjonującym. Co prawda żadna z winnic nie zaprezentowała win robionych z Vitis Vinifera, ale na jakość niektórych hybryd naprawdę nie można narzekać. Ludzie również w dzień wolny od pracy chętniej odwiedzili Stoccaggio i momentami przy stanowiskach robiło się gęsto. Ze względów czasowych mogłem sobie pozwolić na udział w degustacji komentowanej, czego nie żałuję bo zaserwowano tam moim zdaniem najlepszą czerwień tej imprezy. Nie uprzedzajmy jednak faktów.

DSC_0744

Wyłącznie w degustacji otwartej brały udział Winnica Zadora, Winnica Nad Dworskim Potokiem (Uniwersytetu Jagiellońskiego), Winnica Kresy i Winnica Amonit. Ta pierwsza jak zwykle prezentowała równy, wysoki poziom win, które pozostają ze sobą bardzo spójne stylistyczne. W czerwonym kolorze pokazali Rondino (czyli Rondo) z rocznika 2012. Recenzowałem to wino tutaj. Rzeczywiście zdania nie zmieniam, jest to dobrze zrobione, owocowe (wiśnia) Rondo, nie muśnięte nawet beczką. Zresztą nie ma tu takiej potrzeby. Biele wystawione przez Zadorę również były całkiem równe, mnie najbardziej do gustu przypadł aromatyczny Orix 2013 będący kupażem szczepów Orion i Phoenix, z bardzo porządnym, muskatowym nosem.

DSC_0757

Pierwszy raz miałem do czynienia z winami sygnowanymi przez najstarszą uczelnię w Polsce. Winnica nazywa się Nad Dworskim Potokiem, a seria wypuszczana jest jako Novum. Mam co do tych win mieszane uczucia. Co prawda podczas degustacji można było spróbować zaledwie dwóch bieli i jednej czerwieni. Wina białe (Bianca i Seyval Blanc) były zrobione w stylu, bez wad, ale nie zachwyciły mnie jakoś specjalnie. Chociaż z Seyvalem wiązałbym pewne nadzieje. Natomiast czerwone Cuvee 2013 będące kupażem dwóch spokrewnionych z sobą hybryd – Leon Millot i Marechal Foch ma piękny aromat. Sporo tam pieprzu, łagodnej wanilii i wręcz urzekających nut czekoladowych. Szkoda, że na zapachu w przypadku tego wina się kończy, w ustach zupełnie rozmija się z nosem.

Z Winnicy Kresy podano rose z Regenta 2014. Okazało się ono najlepszym różem całego Weekendu z Polskim Winem. W aromacie, bardzo świeżym i intensywnym, z kultowymi truskawkami. W smaku obok świetnego balansu między owocami i kwasowością dochodzi jeszcze subtelna i zupełnie nie przeszkadzająca landrynka. Na taras w słoneczne popołudnie to wino nada się idealnie. Białe wino będące Solarisem ze sporym dodatkiem Seyvala nie dostarczało już tak ciekawych wrażeń.

DSC_0770

Winnica Amonit z Cianowic pod Krakowem pokazała dwa wina Solaris i Regent z bieżącego rocznika. Wina przyjemne, pijalne i w stylu, co prawda przez to niczym się nie wyróżniają, ale jest nieźle. Wina nie są jeszcze dostępne w sprzedaży.

Pozostałe winiarskie projekty z małopolski czyli Winnica Hybridium, Winnica Rodziny Steców i Winnica Chodorowa oprócz udziału w degustacji otwartej, zaprezentowały swoje wina również podczas komentowanego, wieczornego spotkania. Mnie osobiście bardziej podobała się formuła otwarta, ale było też przyjemnie po całym dniu usiąść i pochylić się nad ósemką polskich win. Co prawda część win powtórzyła się z wcześniejszej wystawionymi w części otwartej, jednak warto było wziąć udział w płatnym panelu ze względu na moim zdaniem najlepszą czerwień serwowaną podczas Weekendu z Polskim Winem.

DSC_0747

Marcin Pierożyński z Hybridium, o którego winach możecie poczytać i posłuchać tutaj, tutaj i tutaj, polewał całkiem przyzwoite Mico – Hibernal 2014, które dwa tygodnie wcześniej jeszcze leżakowało w tanku. Klasyczny, dość intensywny, z cytrusami i agrestem w tle, dobrze zrobiony, chociaż niezbyt inspirujący. Natomiast Pinky, czyli róż z tego samego rocznika okazał się całkiem pijalny, w wersji mocno schłodzonej wyobrażam go sobie na tarasowej posiadówie. Jednak do rose z Winnicy Kresy to mu było daleko. Marcin pokazał też Neo (Regent) z rocznika 2013, praktycznie w stanie surowym, co prawda jakiś posmak pestkowy się tam pałętał, ale oceniałem go w kategorii soczek. Na szczęście podczas degustacji stolikowej podano Neo z tegoż samego rocznika, natomiast już po dokonaniu na nim piwnicznych czarów maga Pierożyńskiego. Wyszedł z niego taki pieprzno-dymny, śliwkowy zadzior. Bardzo fajne, dość gęste czerwone wino – moim zdaniem najlepsza czerwień tego spotkania. Tym jednym strzałem Marcin wybronił się z dość przeciętnej, choć poprawnej degustacji otwartej.

Uśmiechnięty Marcin Pierożyński, świadomy tego co szykuje na wieczór.

Uśmiechnięty Marcin Pierożyński, świadomy tego co szykuje na wieczór.

DSC_0797

Wina na pewno ciekawe i czasem nawet kontrowersyjne przedstawił Rafał Stec z Winnicy Rodziny Steców. Bardzo urzekający i przemyślany był kupaż pod handlową nazwą Hibian 2013, który krył w sobie Hibernala i Biancę. W odbiorze przeważała ta druga. Dobrze wyważone, miękkie wino, z dość skrytym nosem. Wysoka, zupełnie nie przeszkadzająca kwasowość i cytrusowa, grejpfrutowa końcówka. Można doszukiwać się w nim pewnej kamienistości, czy też mineralności. W degustacji komentowanej to wino potwierdziło wszystkie swoje zalety. Za najbardziej dziwaczne, kontrowersyjne wino II Weekendu z Polskim Winem mogę uznać kupaż Ronda i Leon Millot o wdzięcznej nazwie Leron Cuvee 2013. Nie wiem czy to zasługa Millota, czy też zamierzony efekt. Niektórzy narzekali, że wino takie sobie, słabo pijalne, może utlenione, ale moim zdaniem jeżeli to była świadoma decyzja winiarza (a tak sądzę) to powstało wino unikatowe. Bardzo intensywne liście porzeczki w aromacie, z dodatkiem agrestu, mchu i runa leśnego. W ustach przewija się zresztą ta leśna nuta z dodatkiem migdałów. Indywidualność w każdym calu.

DSC_0758

Najdziwniesze wino tego weekendu. Kupaż Leon Millot i Rondo.

DSC_0765

Najbardziej rozczarowujące dla mnie były wina z Winnicy Chodorowa. Co prawda projekt i pomysł na wina jest dość spójny, ale mnie nie zachwycił. Najlepszy według mnie był Hibernal 2014, wytrawny z posmakiem melona, grejpfruta i delikatną ziołowością. Reszta miała wspólny jabłkowy niuans, można oczywiście wieść spory o gatunek jabłek, jednak w pewnym sensie bliżej było tym winom do cydrów.

DSC_0859

DSC_0850

Czy warto organizować tego typu eventy i zapraszać polskich winiarzy, oczywiście że tak. Organizacja tego dnia też była całkiem sprawna, a Stoccaggio mimo, że nie należy do jakichś bardzo dużych lokali całkiem dobrze poradziło sobie z ilością odwiedzających gości. Być może, chociaż część krakowskich winomaniaków miała okazję poznać i polubić polskie wina. Bo te są niezłe, naprawdę widać pracę jaką winiarze w nie wkładają i jak wielką miłością darzą swoje dzieła.

DSC_0954

W degustacji komentowanej brałem udział na koszt własny.

Tutaj znajdziecie link do relacji z pierwszego dnia II Weekendu z Polskim Winem.

DSC_0940

II Weekend z Polskim Winem w Stoccaggio (piątek)

DSC_0764

10 kwietnia, w piątek, w piątunio, zapowiadany od dawna, rozpoczął się II Weekend z Polskim Winem w Wine Barze Stoccaggio w Krakowie. Impreza całkiem udana, na pewno jedna z większych degustacji rodzimych win w Polsce. Co prawda z 3 dniowego maratonu przez regiony zrobił się spacerek po Śląsku i Małopolsce, ale organizatorzy nie odpowiadają w żadnym wypadku za nieobecność winiarzy z Podkarpacia. Co więcej, moim zdaniem serwis i obsługa tego wydarzenia ze strony ekipy Stoccaggio była bardzo sprawna. Formuła degustacji otwartych też się sprawdziła, jest czas by podejść do konkretnych winiarzy, zamienić z nimi parę zdań, podpytać o różne aspekty uprawy winorośli w Polsce, o wina. Jest to zupełnie inne podejście od degustacji komentowanej, gdzie raczej jest się widzem i odbiorcą zaaranżowanego wystąpienia.

Całkiem sporo ludzi, chociaż w sobotę będzie jeszcze bardziej tłoczno.

Całkiem sporo ludzi, chociaż w sobotę będzie jeszcze bardziej tłoczno.

W dniu pierwszym w ramach właśnie otwartej degustacji pokazały się 3 projekty winiarskie z szeroko pojętego Śląska. Dla mnie osobiście najciekawsze było przedsięwzięcie dwóch winnic Jaksonowice i Węgrów działające wspólnie jako Winnice Wzgórz Trzebnickich. Jako jedyni na prawdę postawili wszystko na uprawę Vitis Vinifery i pokazują, że można w Polsce, w odpowiednim siedlisku i przy umiejętnym postępowaniu poradzić sobie z winoroślą właściwą. Prezentowali też najciekawsze wino piątku (w otwartej degustacji) – Pinot Gris z rocznika 2014. Bardzo intensywny nos z nutą pieczonego jabłka i cynamonu. Wino z dobrą strukturą i żwawą kwasowością. Pomimo bardzo krótkiej maceracji kolor miało piękny, delikatnie łososiowy. Dużo bardziej skryty okazał się Gewurztraminer 2014. Jak na tą odmianę to tych aromatów liczi i płatków róży trzeba głęboko poszukać w kieliszku. Subtelne, nawet kruche wino, z dość wysoką kwasowością jak na ten szczep. Pomimo braku typowego dla Gwewurza rozbuchania to wino jest bardzo odmianowe i eleganckie. Rozczarowujące były natomiast Rieslingi, zarówno ten z 2013 roku, jak i lekko schodzący już 2012. Chardonnay AD 2013 również niczym szczególnym mnie nie zainteresowało. Przy świetnym Pinot Gris i Gewurzu można o nim zapomnieć.

Vitis Vinifera z Winnic Wzgórz Trzebnickich - da się? Da się.

Vitis Vinifera z Winnic Wzgórz Trzebnickich – da się? Da się.

Riesling 2012, przy innych winach można o nim zapomnieć. Spróbujcie Pinot Gris.

Riesling 2012, przy innych winach można o nim zapomnieć. Spróbujcie Pinot Gris.

Kępa Wiślicka, która znana jest miłośnikom wina z wprowadzenia w Polsce win musujących powstających metodą tradycyjną, podczas otwartej degustacji zaprezentowała naprawdę równy poziom win spokojnych. Bianca 2014 pomimo bardzo skrytego aromatu zapowiada się na ciekawe wino. W ustach troszkę jabłka antonówki, a troszkę takiej gorzkiej, piołunowej nuty. Bardzo pijalne. Również czerwony Regent wypada całkiem kulturalnie. Ładny owocowo-kwiatowy nos, a w ustach wiśnia. Czuć delikatne zaokrąglenie beczką.

Pierwsze wino tego popołudnia - Sibera, trzeba się skalibrować. W tle czai się kulturalny Regent. Winnica Kępa Wiślicka.

Pierwsze wino tego popołudnia – Sibera, trzeba się skalibrować. W tle czai się kulturalny Regent. Winnica Kępa Wiślicka.

Bianca - bardzo dobra biel z Winnicy Kępa Wiślicka.

Bianca – bardzo dobra biel z Winnicy Kępa Wiślicka.

Dla miłośnika niemieckich win dotkniętych szlachetną pleśnią ogromnym zaskoczeniem było zaprezentowanie przez Winnicę Jakubów słodkiego Solarisa 2011 ze zbotrywizowanych gron. Całkiem interesujące wino, z dominacją miodu w aromacie, ale z dobrą kwasowością, która chroni je przed staniem się pustym ulepkiem. Nuty zbotrywizowane są wyczuwalne, choć dość subtelne. Nie można też pominąć wykonanego w 2014 roku w tej winnicy Hibernala. Znajdziecie w nim perfumowany, lekko trawiasty nos i bardzo ładną porzeczkę w ustach. Ciekawy w swojej stylistyce.

Tutaj podają wino z gron dotkniętych szlachetną pleśnią - w Polsce. Winnica Jakubów.

Tutaj podają wino z gron dotkniętych szlachetną pleśnią – w Polsce. Winnica Jakubów.

Dzień pierwszy II Weekendu z Polskim Winem minął mi błyskawicznie, nie zostawałem zresztą na degustacji komentowanej. Było konkretnie i smacznie. Relacja z soboty już wkrótce na blogu.

Serwis kieliszków prosto z beczki.

Serwis kieliszków prosto z beczki.