Pouczające Mikołajki – Winny Wtorek 06.12.2016

W Mikołajki 06 grudnia blogerzy winiarscy otwierali butelki niespodzianki, którymi obdarowali się w ramach inicjatywy Winne Wtorki. Do mnie trafiła paczka od Gustawa Wdowiarza z bloga przywinie.pl, miłośnika nie tylko win węgierskich (w tamtym roku dostałem od niego Furminta), ale również hiszpańskich. Crianza Bobal z winiarni Carcel de Corpa zapewne jest wspaniałym i smacznym winem, dla mnie okazała się jednak winem edukacyjnym, na podstawie którego mogę więcej opowiedzieć Wam o wadzie korkowej.

Według szybko zrobionej osobiście kalkulacji wyszło mi, że ok. 5% otwieranych przeze mnie win dotkniętych jest wadą korkową.

Gustawowi bardzo dziękuję za wino i życzenia.

Pozostałych blogerów również odwiedził Mikołaj:

1. Winniczek
2. Czerwone, czy białe?
3. Blurppp
4. Przy winie
5. Pisane winem
6. Korek od wina
7. Nasz Świat Win
8. Enowesytet
9. Italianizzato
10. Winne Przygody
11. Winiacz

Gorące serce stanu Washington – Walla Walla Valley

Stan Washington na zachodnim wybrzeżu USA (zaraz na południe od granicy z Kanadą) to prawdziwe winiarskie Eldorado. Niestety zaledwie ułamek promila z tych dobroci dociera do Europy, a do Polski to już w ogóle można zapomnieć. W Washington króluje różnorodność, poszczególne apelacje (AVA) różnią się między sobą zarówno klimatem i jak i glebami. W zasadzie spotkamy tutaj każdy, nadający się do uprawy winorośli rodzaj podłoża – gleby wulkaniczne, piaskowce, lessy, margle, wapienie. Do tego należy dołożyć niezwykle zróżnicowane warunki klimatyczne. W stosunkowo chłodnym Puget Sound (okolice Seattle) znajdziemy Pinot Noir, Yakima Valley słynie ze swoich Rieslingów i Chardonnay, w niewielkim Red Mountain powstają jedne z najbardziej podziwianych Cabernet Sauvignon – takich jak Quilceda Creek, natomiast gorąca Walla Walla to ojczyzna wybitnych Syrah. Generalnie jest często gęsto i aromatycznie, ale jednocześnie wielu winiarzy unika wypatrzeń kalifornijskich, jeśli chodzi o użycie beczki. Sporo etykiet jest także bardzo subtelnych, eleganckich, wręcz europejskich w wykonaniu. Co więcej większość krzewów winorośli uprawianej w tym stanie rośnie bez podkładek, na własnym korzeniu. Generalnie izolacja regionów winiarskich w Washington, dzięki górom Kaskadowym, sprawia że problem filoksery tam nie występuje.

Wśród wszystkich tych naprawdę niezłych win, które można było spróbować podczas targów Prowein 2016, jedno szczególnie przypadło do gustu moim kubkom smakowym. Trine 2012 to blend 5 odmian bordoskich i jest dziełem winemakera Jean-François Pellet z Pepper Bridge Winery.

Wino w roczniku 2012 zdobyło 92 punkty w Wine Advocate. Jean-François Pellet został wybrany winemakerem roku w stanie Washington (Washington Wine Awards). Sama winnica Pepper Bridge to jedna z najbardziej rozpoznawalnych marek z Walla Walla.

Wino otrzymałem od winemakera Pepper Bridge Winery.

Wielka Świnia – Tempranillo na Winny Wtorek 05.04.2016

Hiszpańska Rioja należy do jednych z najbardziej tradycyjnych regionów winiarskich świata. Co więcej system klasyfikacji wina w tym regionie oraz przyjęta stylistyka sprzyja wkładaniu czerwonych win robionych ze szczepu Tempranillo w dębowe beczki (często z dębu amerykańskiego). No cóż można inaczej. W niniejszym Winnym Wtorku prezentuję wino Gran Cerdo (dosłownie Wielka Świnia) z rocznika 2014. Wino z bardzo ciekawą etykietą i historią. Posłuchajcie :)

Wino kupicie w miejscach współpracujących z importerem Vini e Affini. W Krakowie m.in. w Magazynie Wina.

Inni blogerzy w taki sposób rozprawiali się z tematem Tempranillo:
1. Czerwone czy białe
2. Winiacz
3. Przy winie
4. Blurppp
5. Winne przygody
6. Italianizzato
7. Nasz Świat Win

Cabernet Franc na wesoło – Winny Wtorek 02.02.2016

Kolejny Winny Wtorek upływa nam ze szczepem Cabernet Franc w kieliszku. Odmiana przeze mnie lubiana i bardzo klasyczna w swoim czystym wydaniu z Doliny Loary, czy też w kupażach bordoskich. Również na Węgrzech od lat udaje się nie najgorzej. Jednak oczywiście Amerykanie wszystko robią po swojemu. Również od strony marketingowej, sprzedażowej. Przyznać trzeba, że etykieta wina Cabaret Frank z rocznika 2014 należy do jednych z najlepiej zaprojektowanych. Oczywiście estetyka opakowania to rzecz gustu, ale do mnie to przemawia. Nie udawajmy, że nie wybieramy wina oczami, kupujemy butelki, których etykiety nam po prostu pasują.

Wino jest smaczne, mimo niskiej jak na amerykański import ceny (chociaż w Wielkiej Brytanii oscyluje w podobnym przedziale cenowym). Jak dla mnie znaczenia też nie ma podejrzenie o butelkowanie tego wina w Europie.

Metryczka:
Nazwa: Cabaret Frank
Szczep: 85 % Cabernet Franc, 15% Cabernet Sauvignon
Producent: Boutinot
Region/Kraj: Lodi / California / USA
Rocznik: 2014
alkohol: 14%
półka cenowa: do 50 PLN

Wino kupiłem w Wine Barze Stoccaggio w Krakowie, ale znajdziecie je również w innych miejscach (m.in. w Magazynie Wina).

Pozostali blogerzy o takich to Cabernet Franc pisali:

1. 
http://naszswiatwin.pl/cabernet-franc-na-winny-wtorek-amirault-le-grand-clos-2010/
2. 
http://zdegustowany.com/2016/02/02/cab-franc-czyli-hipsteria-w-winnych-wtorkach/
3. 
http://winniczek.eu/bin/index.pl?PAGE=2548
4. 
http://www.czerwoneczybiale.pl/winny-wtorek-117-pyramid-valley-cabernet-franc-2013/
5. 
http://winne-przygody.pl/2016/02/winnowtorkowy-cabernet-franc-prosto-z-wloch.html
6. 
http://blurppp.com/blog/avgvstvs-cabernet-franc-2011-na-winny-wtorek/
7. 
http://italianizzato.blogspot.com/2016/02/winne-wtorki-rustykalne-czy-wiejskie.html
8. 
http://mariuszboguszewski.blogspot.com/2016/02/winne-wtorki-117-cabernet-franc.html
9. http://przywinie.pl/2016/02/02/franek-na-winne-wtorki/

Kadarka, która was zaskoczy.

Kadarka, nazwa marki, całej grupy win, które straszą winomanów z marketowych półek. Tak naprawdę jest czerwonym szczepem z Półwyspu Bałkańskiego. Jeśli poszukacie jej w odpowiednim miejscu, bezwzględnie w sklepie specjalistycznym to może znajdziecie taką, jak na filmie:

Wino zakupiłem w Magazynie Wina w Krakowie, gdzie Tomek Wagner, jako znawca dobrej Kadarki na pewno dobrze Wam doradzi.

Alzacki Pinot według Rolly Gassmann’a

W poprzednim wpisie zabrałem Was w podróż do Alzacji w poszukiwaniu win ze szczepu Pinot Noir. Wpis na temat wina od producenta co prawda mainstreamowego, ale bardzo przyzwoitego znajdziecie tutaj.

Inne podejście prezentuje winiarnia Rolly Gassmann, która położona jest w niewielkiej miejscowości Rorschwihr. Producent wyłamujący się z powszechnego nurtu klasyfikacji alzackich Grand Crus, które nie zawsze odzwierciedlają jakość wina. Zapraszam do obejrzenia materiału video:

Butelkę kupiłem w składzie wina WinKo w Krakowie, gdzie zapraszam Was po naprawdę spory wybór win z odmiany Pinot Noir.

Alzacki Pinot po burgundzku.

Łagodna, sucha zima jeszcze niedawno sprzyjała spacerom, niestety wspominam już o tym w czasie przeszłym. Udało mi się wtedy nagrać, w warunkach polowych, materiał z degustacji dwóch nowych, dla mnie, Pinot Noir. Oba wina pochodzą z Alzacji, z dość bliskich sobie siedlisk, natomiast prezentują zupełnie różną stylistykę, bardzo mocno podkreślającą wizję danego winiarza nt. Pinota. Jako pierwszego prezentuję Pinot Noir od producenta Meyer-Fonne, którego wino pojawiało się już na blogu wcześniej. To bardzo solidny winiarz.


Z góry przepraszam za jakość dźwięku tego nagrania, ale nawet dość dobry mikrofon nie radzi sobie z szumami tła, występującymi w takim otoczeniu.

Wino zakupiłem w krakowskim Wine Barze Stoccaggio

Wspomnień czar – amerykańska piaskownica.

Rzadko kiedy wracam do próbowanego w przeszłości wina. Jako konsument, który powinien wykazać jakiekolwiek przywiązanie do marki, czy produktu jestem przypadkiem beznadziejnym. Czasami, jeżeli wino bardzo mnie interesuje to próbuję dowiedzieć się jak wypada w kolejnych rocznikach i w tym sensie wracam do danej etykiety. Jednak, żeby sięgnąć ponownie po jakieś, w gruncie rzeczy przeciętne wino, do tego z dużej wytwórni, gdzie smak i aromat są w pewien sposób standaryzowane, to mi się do tej pory nie zdarzyło. Tym winem robię wyjątek, gdyż to jedna z tych butelek, dzięki której stawiałem swoje pierwsze winne kroki.

O bardziej poważnym Zinfadelu, produkowanym zgodnie z prawidłami amerykańskiej sztuki, ze starych krzewów, w apelacji Lodi, obejrzyjcie materiał tutaj.

Legenda amerykańskiego winiarstwa – 1 urodziny bloga :)

Ponad rok temu zacząłem publikować pierwsze wpisy na stronie dolinamozeli.blog.pl (pierwszy wpis), jednocześnie zacząłem nagrywać materiał video i zamieszczać go na swoim kanale w serwisie Youtube. Jeśli cofnąć się w przeszłość, to swoich sił próbowałem z importem wina (głownie Rieslinga) znad Mozeli (Niemcy). Sama pasja do wina rozbudziła się we mnie jakieś 10 lat temu w Niemczech, gdzie stawiałem swoje pierwsze kroki w świadomym próbowaniu wina dzięki odpowiednio zaopatrzonej piwniczce wujka.

Dość długą drogę dojrzewania i rozwoju przeszedłem, aby spróbować uznawanego za jedno z najlepszych Cabernet Sauvignon z winiarnii Quilceda Creek (Washington, USA). Mam nadzieję, że to troszkę jak z tym winem – najlepsze jeszcze przede mną. Oczywiście nie byłoby to możliwe, bez wielu ciekawych i inspirujących osób. Moich przyjaciół z USA, z Norwegii, Polski, Niemiec, bez nich mój winny świat byłby z pewnością uboższy. Dzięki również tym wszystkim, którzy czytają i oglądają tego bloga, bo bez Was nie miałbym motywacji, aby nagrywać filmy i opisywać wina.

Pinot Noir made in USA.

To, że Pinot Noir jest moim konikiem jeżeli chodzi o czerwone wina to już wiecie, jeśli śledzicie tego bloga. Jeżeli nie to wystarczy sobie wyszukać jak sporo moich materiałów dotyczy właśnie tej odmiany.

Korzystając z okazji wizyty w USA nie mogłem sobie odmówić możliwości spróbowania amerykańskiego wydania Pinot Noir. Już w samolocie linii United Arlines odświeżyłem sobie kultowy wręcz dla wszystkich wielbicieli czarnego pinota film – Sideways. Opowieść ta w  lekki i klimatyczny sposób zabiera widza na spotkanie z amerykańskim wyobrażeniem o Pinot Noir. Kluczowe w filmie jest oczywiście pytanie „Why are You so into Pinot?” – nazwałem tak nawet mój cykl filmów na YouTube dotyczący właśnie Pinota.

Chicago było moim pierwszym przystankiem w US. Spragniony Pinota wybrałem solidnego, jak się okazało, przedstawiciela ze stanu Oregon. Jednego z tych miejsc, gdzie Pinot Noir udaje się najlepiej.

Pinot Noir 2012, Primarius, Willamette Valley, Oregon

Wypadł naprawdę fajnie, z czasem rozwinął się jeszcze bardziej. Wyszło w nim więcej nut tytoniowych i liściastych. Piękny Pinot, który znalazł się gdzieś pomiędzy zupełnie leciutkim owocowym stylem, a przeładowanym beczką, kalifornijskim monstrum.

Przy okazji na filmie dzielę się też moimi spostrzeżeniami odnośnie kultury spożywania alkoholu w USA, a raczej dziwnych regulacji jej dotyczących. Co więcej alkohol kupicie tutaj tylko jeśli macie skończone 21 lat. Generalnie zawsze zapytają się was o dowód, nieważne w pubie, restauracji, czy w sklepie, nie ma też znaczenia że już dawno nie wyglądacie na młodzież. Zapytają i tyle. Co ważne, ale nie dotyczy to tylko alkoholu, ale generalnie sposobu podawania cen w US, to są to ceny nie uwzględniające podatku. Przy kasie nie zdziwcie się że zapłacicie więcej. Również należy się liczyć z wyższym rachunkiem w restauracji. Wynika to z tego, że obowiązkowe jest zapłacenie napiwku. Oczywiście może się on wahać w przedziale od 10% do nawet 25%. Wielu kelnerów w ogóle nie dostaje wynagrodzenia od właściciela danego lokalu, ale żyje tylko i wyłącznie z napiwków. Ceny w takich miastach jak Chicago, czy też New York są wysokie, ale też jeżeli wyobrażacie sobie, że kuchnia w US to tylko hamburgery i steaki to jesteście w błędzie. Myślę, że w NYC jest najlepsza oferta gastronomiczna na świecie, zwłaszcza na Manhattanie. O moich odkryciach w Nowym Yorku opowiem Wam w kolejnym wpisie.

Poniżej jeszcze kilka winnych refleksji z mojego pobytu w Chicago:

Rzeczone Pinot Noir nabyłem w niewielkiej sieciówce winiarskiej Vin Chicago. Mają spory wybór, a także bardzo uczciwe ceny zarówno win amerykańskich, jak i importowanych.

Na miejscu można było (po okazaniu dowodu) zdegustować 6 białych i 6 czerwonych win. Przeważała selekcja win z USA. Mnie najbardziej utkwił w pamięci Shiraz 2013 o nazwie „Nuts and Bolts” ze stajni Herman Story Wines. Wibrujacy Shiraz z Californii, pełen świeżej porzeczki, z aromatem pokrzywy. Napiety, umiejętnie przydymiony beczką. Rzemieślnicza robota. Absolutnie warty uwagi i nie małych pieniędzy. Od strony wizualnej etykieta równie genialna.

Jeżeli myślicie, że w USA nie znają czegoś takiego jak wino z dyskontu to jesteście w błędzie. Co prawda nie ma tu Biedronki, ani Lidla, ale jest za Walmart. To taki typ sklepu, który można albo uwielbiać, albo nienawidzić. Ceny mają dobre, co dla kogoś kto nie zarabia w dolarach ma znaczenie. Oczywiście są spore kontrowersje co do polityki prowadzonej przez tą firmę.

W Walmart na półce znalazłem świetnego Zinfandela znanego jako Seven Deadly Zins, o którym na blogu było już sporo tutaj.